Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2017

Krzyże pokutne w Świeciu

 W murze kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Świeciu (gm. Leśna, pow. lubański) znajdują się trzy krzyże pokutne, umieszczone po prawej stronie bramy przy wejściu na teren kościelny. 

Na pierwszym krzyżu umieszczono ryt kordu. Odkryto go dopiero w 2003 roku. Został nieco niefortunnie wmurowany w ogrodzenie, bo jego ramię częściowo zasłania przypora. 
Obok niego wmurowano drugi krzyż, ten nie posiada żadnego rytu. Został odnaleziony w 2002 roku. Na trzecim, najmniejszym krzyżu (z odłamanym trzonem) wyryto nóż. 
Prawdopodobnie z drugim krzyżem wiąże się śmierć Karla von Uechtritz, zastrzelonego przez przyjaciela 6 maja 1602 roku. 

Przy kościele znajdują się płyty nagrobne właśnie członków rodziny von Uechtritz: rodu, który od XIV do XVII wieku władał Świeciem i tutejszym zamkiem. Najstarsza z płyt nagrobnych pochodzi z 1572 roku. 
Na wewnętrznej stronie muru otaczającego kościół znajdują się natomiast niemieckie epitafia (obecnie w renowacji),  a w centralnej części dawnego cmentarza pomnik ofiar I wojny światowej. 

niedziela, 16 października 2016

Ruiny kościoła ewangelickiego. Miłków

Kościół ewangelicki w Miłkowie (pow. jeleniogórski, gm. Podgórzyn) wybudowano w latach 1754-1755. Został opuszczony w 1946 roku, gdy ze wsi wysiedlono ludność niemiecką. Po drugiej wojnie światowej osadnicy-Polacy rozebrali ołtarz i organy, zdemontowali trzy kościelne dzwony. W 1980 roku usunięto dach, który wtedy już groził zawaleniem. Zostały tylko ściany i wieża. 

Główny portal został zamurowany, a użyto do tego m.in. płyt nagrobnych z przedwojennego niemieckiego cmentarza (podobnie jak do budowy śmietnika cmentarnego przy działającym kościele w Miłkowie, o którym pisaliśmy tutaj przy okazji opisu tamtejszych krzyży pokutnych). 

Według miejscowej legendy kościół jest przeklęty - podobno ludzie, którzy brali jakikolwiek udział w pracach rozbiórkowych, zapadali na śmiertelną chorobę. Każdy, kto przyczynił się do rozebrania świątyni, wkrótce umierał. Właśnie dlatego kościół nie zniknął całkowicie z powierzchni ziemi.

Ciekawostka warta zaznaczenia: po lewej stronie portalu, tuż przy ziemi, zachowała się mała płaskorzeźba z masońskimi symbolami - cyrklem i węgielnicą podtrzymywanymi przez dwa lwy. Jej usytuowanie może świadczyć, że jest to kamień węgielny położony pod budowę kościoła. 

Dawniej wokół świątyni znajdował się ewangelicki cmentarz, teraz są tu groby Polaków-katolików. Niemniej jednak kilkadziesiąt starych nagrobków przetrwało do dzisiaj - zostały zgrupowane w jednym miejscu i rozmieszczone w dwóch rzędach, dzięki czemu powstało niewielkie lapidarium. 
Wśród ocalonych płyt nagrobnych warta uwagi jest mogiła malarza i grafika Hansa Seydela (1866-1916), ozdobiona rzeźbą przedstawiającą malarską paletę i pędzle. 

Kościół znajduje się w samym centrum Miłkowa, przy drodze do Sosnówki. Trudno go nie zauważyć, ponieważ wysoka wieża góruje nad miejscowością - widać ją doskonale z drogi prowadzącej z Jeleniej Góry do Karpacza. 

czwartek, 26 maja 2016

Zakonserwowana ruina. Kościół w Sobocie

Romański kościół pw. Piotra i Pawła w Sobocie (pow. i gmina Lwówek Śląski) został wybudowany już w XIII wieku (pierwsza wzmianka o świątyni pochodzi z 1212 r.). W 1571 roku był rozbudowany po raz pierwszy. Drugą rozbudowę (a raczej odbudowę po pożarze) ukończono w 1701 roku - ta data widnieje nad kruchtą - MDCCI. 
U schyłku II wojny światowej Niemcy zorganizowali na wieży kościelnej punkt obserwacyjny. Gdyby nie to, kościół być może przetrwałby - został jednak zbombardowany przez Rosjan w 1945 roku i od tego czasu jest ruiną.

Ruina, ale jednak ktoś się o nią troszczy. W 2012 roku z inicjatywy Starostwa Powiatowego w Lwówku Śląskim kościół zabezpieczono - teren został uporządkowany, a kruchtę i budynek  bramny nakryto nowiutkim dachem.  

Wokół kościoła zachowało się kilka niemieckich przedwojennych mogił (chowano tu również zmarłych z pobliskiego Dębowego Gaju, w którym nie było kościoła), a wśród nich ciekawy pomnik nagrobny w miejscu pochówku jeńców z czasów I wojny światowej, Polaka i Rosjanina. Niestety nie zachowały się całopostaciowe płyty nagrobne z XVI i XVII wieku. Epitafia były wmurowane w ściany świątyni. Płyty przedstawiały wizerunki członków szlacheckich rodów, właścicieli Soboty, Dębowego Gaju i pobliskich majątków - m.in. von Zedlitzów.

Niestety, wszystkie płyty całopostaciowe zostały skradzione i słuch po nich całkowicie zaginął (podobno były tu jeszcze w końcu lat 90.). Nie ma żadnych świadków, nikt nic nie wie, chociaż ruina nie znajduje się wcale na uboczu, ale w samym środku wsi, w otoczeniu domów, blisko głównej ulicy...

Warto porównać dzisiejszy stan "odrestaurowanej" ruiny ze zdjęciami sprzed prac zabezpieczających - zobaczcie wpis na blogu Moje miejsce

sobota, 14 maja 2016

Krzyże pokutne. Modlikowice, Uniejowice, Dłużec


Kolejne krzyże pokutne - tym razem cztery znalezione podczas jednej wyprawy: z Modlikowic, Uniejowic i Dłużca.

W Modlikowicach (pow. złotoryjski, gmina Zagrodno) w okolicach kościoła MB Częstochowskiej są dwa krzyże pokutne (podobno w murze otaczającym kościół był też trzeci, ale został zatynkowany). 

Pierwszy krzyż  z rytem łuku (lub kuszy) jest wmurowany w ogrodzenie kościoła, widać go dobrze z ulicy. Kiedyś tuż pod nim była piwniczka - niedawno została zasypana, dzięki czemu powstała mała skarpa, a tym samym odsłonięto część krzyża, którą wcześniej zakrywała warstwa ziemi. 
Drugi krzyż w tej miejscowości też jest nieopodal kościelnego muru, ale na terenie prywatnej posesji, w ogródku pewnej starszej pani. Tu widać wyraźny ryt miecza.

Kolejne krzyże - ten w Uniejowicach (pow. złotoryjski, gmina Zagrodno) i ten w Dłużcu (pow. i gmina Lwówek) - również znajdują się na prywatnych posesjach. Krzyż uniejowicki przy domu nr 72 (z rytem łuku lub kuszy) ma w ramionach i trzpieniu wgłębienia - prawdopodobnie kiedyś był umieszczony w płocie, a te wgłębienia to miejsca na żerdzie (tak jak w krzyżu w Pławnej). 

W Dłużcu, w sadzie przy domu nr 62, można obejrzeć kolejny krzyż pokutny, ten z rytem miecza. Jest dobrze widoczny przez siatkę z drogi do Lwówka Śląskiego, po lewej stronie, jadąc z kierunku Twardocic.

poniedziałek, 2 maja 2016

Schronienie dla "heretyków". Kościół ucieczkowy w Twardocicach

Na początek słówko o kościołach ucieczkowych (granicznych). Powstawały one od XVII w. na terenach protestanckich, graniczących ze Śląskiem, którym władali wówczas katoliccy Habsburgowie - kontrreformatorzy. Protestanci ze Śląska nie mieli możliwości odprawiania nabożeństw według swojej liturgii. Wobec braku wolności wyznania śląscy ewangelicy musieli wybierać się za granicę - na teren księstwa legnickiego lub Łużyc - żeby móc uczestniczyć w religijnych obrzędach. 

Ruiny w Twardocicach (pow. złotoryjski, gmina Pielgrzymka) to pozostałości po kościele ucieczkowym. Dla kogo był schronieniem? Luteranie? Kalwiniści? Nie - schwenckfeldyści! Słyszeliście kiedykolwiek o takim wyznaniu? Bo ja dowiedziałam się o tym odłamie chrześcijaństwa dopiero przy okazji planowania wyprawy do Twardocic. Założycielem tego ruchu religijnego był Kaspar Schwenckfeld, urodzony w 1490 r. w Osieku koło Lubania. Teolog spierał się z Lutrem, a w rezultacie odszedł z kościoła luterańskiego i założył własną grupę wyznaniową. 
Odrzucał chrzest dzieci, uznając, że tego aktu należy dokonywać z pełną świadomością. Głosił całkowity rozdział kościoła od państwa. Wierni nie nosili broni i nie brali udziału w wojnach. Uznał, że podczas nabożeństwa wcale nie dochodzi do zamiany chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, ale że jest to tylko działanie symboliczne. Schwenckfeldyści byli więc znienawidzeni tak przez katolików, jak przez innych protestantów. 

W Twardocicach przebywali do 1726 r. Z powodu ataków i prześladowań opuścili wieś i wyemigrowali aż do Ameryki - co ciekawe, ich potomkowie do dziś żyją w Pensylwanii i skupiają się w Schwenckfelder Church (liturgie odprawiają w języku śląskim!). 

O tym, że schwenckfeldyści nadal istnieją, świadczy pomnik, który znajduje się za wsią, wśród pól rzepaku, na końcu tzw. Bydlęcej Ścieżki. Ustawili go w 1863 r. emigranci z Ameryki - w miejscu pochówku "heretyków" z Twardocic. Amerykańscy wyznawcy odnowili pomnik w 2001 r., a w 2003 r. nastąpiło jego ponowne poświęcenie. 

Sam kościół jest w fatalnym stanie, a najgorzej miewa się wieża - co zresztą widać. Została prowizorycznie zabezpieczona jakimiś linkami, ale nie wygląda to zbyt dobrze. Kiedyś w świątyni mogło pomieścić się nawet 3000 wiernych - teraz mieszka tu tylko bocian, który uwił gniazdo na murach. 

czwartek, 28 kwietnia 2016

Ruiny kościoła ewangelickiego w Niwiskach

Niwiska - wieś w powiecie zielonogórskim, w gminie Nowogród Bobrzański. Jeśli będziecie przejeżdżać przez miejscowość drogą z Zielonej Góry, to polecam obserwować lewą stronę szosy w okolicy budynku straży pożarnej i czynnego kościoła - zobaczycie skryte za drzewami mury opuszczonej świątyni ewangelickiej. 

O historii kościoła niewiele mi wiadomo. Powstał w XVIII wieku, a w następnym stuleciu został przebudowany. Był zbudowany na planie krzyża greckiego. Równoramienny krzyż grecki miał symbolizować jedność wszystkich odłamów chrześcijaństwa. Ponadto jedno ramię było symbolem bożej łaski, a drugie miało oznaczać działalność człowieka. 

Dzisiaj trudno się domyślić, że świątynia ewangelicka w Niwiskach była ustanowiona właśnie na planie takiego krzyża. Budowla jest mocno uszkodzona, brakuje jednego ze skrzydeł, nie ma dachu. Zachowały się obramowania wejścia głównego i bocznego oraz okien. Ich łukowaty kształt świadczy o tym, że kościół wybudowano w stylu arkadowym. który w XIX wieku miał stać się niemieckim narodowym stylem architektonicznym. 

Nie mam pewności, jak kościół stał się ruiną. Można tylko przypuszczać, że doszło do tego w "standardowy" sposób - polscy osadnicy-katolicy po osiedleniu się we wsi gromadzili się w kościele katolickim, a ten ewangelicki nie był im potrzebny. 

sobota, 9 kwietnia 2016

Ruiny kościoła św. Jana. Zatonie

Zatonie to nie tylko ruiny pałacu Talleyrandów. Po drugiej stronie ulicy jest kolejne ciekawe miejsce - ruiny kościoła pw. św. Jana. Kościół wybudowano w XIII wieku. Najpierw był świątynią katolicką, potem ewangelicką, a w dobie kontrreformacji znowu katolicką. W ciągu wieków liczba katolików w okolicy tak zmalała, że w 1837 roku zamknięto kościół. Już w XIX wieku była to ruina. Jakimś cudem fragmenty murów z kamienia polnego i rudy darniowej przetrwały do dzisiaj. 

Resztki kościoła są totalnie porośnięte bluszczem. Poza murami, zarysami wejść i okien nie pozostało tu praktycznie nic - oprócz pewnego ciekawego szczegółu. Wewnątrz ruin można dostrzec namalowany na ścianie czerwony równoramienny krzyż wpisany w okrąg. Mogłoby się wydawać, że to jakieś współczesne bazgroły, jednak nic bardziej mylnego. To właśnie w tym miejscu zachowały się resztki zacheuszka. 

Zacheuszek (krzyż apostolski, znak konsekracyjny) umieszczano na ścianach świątyń na znak poświęcenia miejsca przez biskupa. To, co można zobaczyć na ścianie ruin w Zatoniu, nie jest jednak oryginalnym zacheuszkiem, tylko jego odtworzonym współcześnie kształtem. Oryginalny  fragment tynku z polichromią został zdjęty ze ściany w 2014 roku, odrestaurowany i zabezpieczony, a na koniec przeniesiony do działającego kościoła w Zatoniu.

Za kościołem można znaleźć skromne pozostałości po niemieckim cmentarzu - cztery płyty nagrobne są ustawione pod murem, a dwa leżą, porasta je trawa i dosłownie zapadają się w ziemię. 

wtorek, 10 listopada 2015

Resztki romańskiego kościoła. Kościelniki Średnie

Wzmianki w źródłach niemieckich podają, że świątynia w Kościelnikach Średnich (pow. lubański, gmina Leśna) powstała już w 1002 roku - taka data miała widnieć na stropie.  Inne źródła wzmiankują, że początki budynku sięgają połowy XIII wieku, jeszcze inne wskazują na rok 1335. 

Jakby nie było, jest to jeden z najstarszych kościołów w okolicy, na co wskazuje zresztą jego architektura - typowa dla kościołów romańskich ciężka i prosta bryła, grube mury, małe okienka - wszystko to dlatego, że świątynie romańskie często pełniły dwie funkcje, sakralną i obronną. 

Z kościoła pozostały ruiny, ale jednak zachowała się cała bryła, wieża, kompletna absyda. Budynek jest zabezpieczony. Dawniej wokół niego był pewnie niemiecki cmentarz katolicki, po którym do dzisiaj zachowały się pojedyncze nagrobki i leżące tu i ówdzie epitafia (w Kościelnikach Średnich znajdziecie też pozostałości po cmentarzu ewangelickim). Pomiędzy nimi tkwi kilka powojennych, polskich grobów. Być może dlatego trawa i krzaki wokół ruin zostały wycięte, a cmentarzyk jest w miarę uporządkowany. 

Najciekawszy element dawnego cmentarza to rzeźba siedzącej kobiety, z kotwicą u stóp. Nad jej głową pewnie było kiedyś epitafium - teraz została tylko bryła, na której wyraźnie widać ślady po dłutowaniu. 
Co gorsza, posąg został pozbawiony głowy i ręki. Przypomina jakieś upiorne, bezgłowe widmo, które wieki temu postawiono na straży kościoła i które utknęło tu do dzisiaj... 

Ruiny kościoła dosyć łatwo znaleźć. Wieża i resztki dachu są widoczne z drogi prowadzącej z Lubania do Leśnej. Natomiast żeby podejść pod sam kościół, musieliśmy trochę kluczyć - nie znaleźliśmy przejścia od strony dawnego pałacu (dziś jest to budynek mieszkalny). 

Pomimo tego, że po kościele nie zostało zbyt wiele, to zachęcamy do odwiedzenia tego miejsca, w końcu romański zabytek to jest coś - czuć klimat dawnych wieków, odległej przeszłości, a bezgłowy posąg sprawia, że jest tu trochę niepokojąco... 

środa, 28 października 2015

Mauzoleum dobrych panien. Radomierzyce

 Mauzoleum w Radomierzycach (pow. i gmina Zgorzelec) to miejsce z ponurym, barokowym klimatem. Wzniesione w latach 1710-1733, remontowane w 1855 roku, przetrwało wojnę i trzyma się jakoś do dzisiaj. Nie można wejść do środka (kaplica grobowa została dawno zniszczona i rozgrabiona), a jedynie obejrzeć mauzoleum z zewnątrz - warto!

Uwagę przykuwają okrągłe okna, zwieńczone czaszkami z nietoperzymi skrzydłami, wieńcami laurowymi i piszczelami. Nad wejściem, w tympanonie, umieszczono kartusz herbowy rodu von Ziegler. Mauzoleum niestety nie jest w dobrym stanie... Znajduje się na terenie przy kościele - żeby je zobaczyć, trzeba wejść za kościelną bramę.

Mauzoleum ufundował Joachim Sigimund von Ziegler, podkomorzy Augusta II Mocnego i inicjator budowy tutejszego pałacu. Kaplicę grobową przeznaczył dla niezamężnych panien dobrego pochodzenia, które zamieszkiwały pałac. 

Ziegler założył tu fundację dla zubożałych arystokratek. Żeby zostać jej podopieczną, należało być ewangeliczką i udowodnić szlacheckie pochodzenie minimum do czterech pokoleń wstecz. Pałac uważano za ewangelicki odpowiednik klasztoru.

Dziś o szlachciankach z Joachimstein chyba nikt już nie pamięta... Mauzoleum zostało splądrowane, na renowację się nie zanosi. Do zniszczeń przyczyniła się powódź, która spustoszyła wieś w 2010 roku, kiedy zapora w Niedowie pękła, a Radomierzyce zalały wody rzeki Witka. 
Ucierpiał wtedy również kościół - a temu budynkowi także warto się przyjrzeć, przede wszystkim ze względu na wmurowane w ściany epitafia całopostaciowe z XVI i XVII wieku. 

czwartek, 17 września 2015

W cieniu zarazy. Dżuma na Śląsku

Dzisiaj mamy dla was coś szczególnego - pierwszy wpis gościnny na naszym blogu! Zdjęcia, które zamieszczamy, są naszego autorstwa - ruiny (chociaż "ruiny" to chyba za dużo powiedziane...) Kościoła Ofiarowania w Nowogrodźcu, którego historia jest ściśle związana z epidemią dżumy, o której pisze Paweł Skiersinis. Tekst, który dziś prezentujemy, jest właśnie jego autorstwa, a temat to jego propozycja - zapraszamy do odwiedzenia strony Pawła Historia z innej strony. Poniżej jego ciekawy tekst - zachęcamy do lektury!

***
Śląsk od zawsze był regionem bogatym, dobrze zaludnionym i świetnie prosperującym. O te ziemie toczyły się liczne wojny np. wojny śląskie pomiędzy Austrią, a Prusami, które miały swoje 3 epizody. Jednak nie tylko konflikty zbrojne pustoszyły tę krainę, pamiętajmy, że obce wojska rabowały, co się tylko dało i puszczały z dymem całe wioski i miasta. Inną straszną plagą, która nawiedzała Śląsk i przylegające do niego Łużyce, była plaga zarazy, pomoru. W tamtych  czasach miasta równie nieubłaganie dziesiątkowała dżuma, która była straszną, zakaźną chorobą gryzoni i ludzi. Roznosiły ją szczury, a skutecznego lekarstwa nie znano. Umieralność w leczonych przypadkach wynosi obecnie 20%, natomiast nieleczona zabija nawet wszystkich, i tak praktycznie wówczas było. Wyobraźmy sobie, że chorobę próbowano odstraszyć upiornymi strojami lekarzy oraz palono na obrzeżach miast ogniska, które miały odgonić „zepsute” zarazą powietrze. Metody te wspomagano także modlitwą do św. Rocha – świętego od zarazy, ale wszystkie te działania nie mogły przynieść pożądanych skutków. Często w mieście ostała się tylko 1 lub 2 rodziny.

sobota, 5 września 2015

Krzyże pokutne. Ocice, Stare Jaroszowice

Dawno nie było na blogu krzyży pokutnych. Nadrabiamy krzyżowe zaległości i zamieszczamy dwa kolejne - z Ocic i Starych Jaroszowic (pow. i gmina Bolesławiec).
Krzyż pokutny z Ocic znajduje się niedaleko kościoła Narodzenia NMP - po drugiej stronie ulicy, naprzeciw parkingu, poniżej niewielkiej skarpy. Z drogi może być niewidoczny. Przy okazji obeszliśmy kościół - warto tu zobaczyć kartusz herbowy rodziny von Maltzan nad wejściem do dawnej kaplicy grobowej z typowym barokowym motywem memento mori (1749). 

Krzyż pokutny w Starych Jaroszowicach znajdziecie na samym końcu wioski, jadąc w kierunku Żeliszowa. Znajduje się na mniej więcej na łuku drogi, po lewej stronie. Można na nim dostrzec ryt miecza, ale na zdjęciach niestety jest słabo widoczny. 
Wygląda na to, że ktoś zadbał o wyeksponowanie krzyża - podłoże wybrukowano, zrobiono miejsce w murze oporowym. Ufff, w końcu nie trzeba było przedzierać się przez krzaczory i kłuć pokrzywami ;)

piątek, 28 sierpnia 2015

Zapomniana świątynia. Ocice

W Ocicach (pow. i gmina Bolesławiec) znaleźliśmy kolejny opuszczony kościół, oczywiście ewangelicki. Budynek jest bardzo duży, trudno go przegapić, znajduje się w samym centrum wsi (naprzeciw skrętu na Bolesławiec). Po obejściu go dookoła stwierdziliśmy, że nie da się wejść do środka. Wszystkie okna i drzwi są szczelnie zabetonowane, nigdzie nie widać nawet najmniejszej szczeliny, przez którą można by się przecisnąć. Przynajmniej pozornie... Prawie zrezygnowaliśmy, ale odrobina ekwilibrystyki pomogła ;) 

Trzeba przyznać, że kościół w Ocicach to miejsce, do którego trudno się dostać. Inne trudności wynikają ze stanu, w jakim znajduje się wnętrze i empory - łatwo tutaj o wypadek. Dlatego w trosce o ewentualnych zwiedzaczy nie polecamy wyprawy w to miejsce. 

Kościół jest kompletnie ogołocony. Ołtarz został przeniesiony do czynnego katolickiego kościoła w Ocicach, resztę zapewne rozszabrowano. Na pierwszym zdjęciu pokazujemy ujęcie z lat 30. XX w. (znalezione w serwisie dolny-slask.org.pl) i dla porównania ujęcie z naszej wyprawy - widać, że wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, zniknęło. Cała podłoga jest pokryta potrzaskanymi epitafiami. Wejście na empory jest bardzo ryzykowne. 

Kościół powstał w 1871 roku. Był dwukrotnie renowowany - w 1882 i 1921 roku. Te daty są umieszczone na zwieńczeniu głównego portalu. Opustoszał w 1945 r., a okna i drzwi zamurowano w latach siedemdziesiątych. Pod świątynią znajdują się podobno krypty z epitafiami - w podłodze są zasypane dziury, więc pewnie ktoś próbował się tam dostać. 

Budynek jest jak najbardziej do uratowania. Ktoś już chyba zaczyna o tym myśleć, bo w lipcu gmina Bolesławiec ogłosiła przetarg na remont dachu i prace porządkowe. W planach jest też zabezpieczenie okien na wysokości empor - ciekawe, czy to oznacza, że zostaną zamurowane jak te na parterze???

środa, 26 sierpnia 2015

Uwaga, głębokie wykopy. Cmentarz w Starych Jaroszowicach

Tuż za ruinami kościoła w Starych Jaroszowicach (pow. i gmina Bolesławiec) jest opuszczony cmentarz, który warto zobaczyć. Widok może być wstrząsający. Nie trzeba być wierzącym, żeby się zdołować w otoczeniu zbezczeszczonych miejsc pochówku...

Grobowce w większości zostały zdewastowane. Płyty są odsunięte lub wcale ich nie ma. Groby puste, doszczętnie splądrowane. Po niektórych mogiłach zostały tylko oplecione bluszczem dziury w ziemi. Chwila nieuwagi i można do takiej mogiły wpaść, zwłaszcza że w niektórych miejscach bluszcz ściele się gęsto jak zielony dywan, zasłaniając rozkopane nagrobki. 

Nie należy nikogo pochopnie oskarżać, ale każdy, kto chociaż trochę zna historię tzw. Ziem Odzyskanych (np. z opowieści rodzinnych), wysunie prawdopodobną hipotezę co do sprawców... Takich cmentarzy jest w okolicach całkiem sporo, ale pierwszy raz byliśmy w miejscu, w którym aż tak dużo grobów zdewastowano...  W dodatku nie przeprowadzono jakichkolwiek prac porządkowych nawet po latach, kiedy nienawiść do Niemców okrzepła, a zachodnia granica Polski się ustabilizowała. 

Ciekawe, czy ktoś z mieszkańców Alt Jaschwitz odwiedził cmentarz po wojnie. Ciekawe, co mógł czuć na widok rozkopanego grobu ojca / matki, żony / męża, dziecka...

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Witraż-graffiti w ruinach kościoła. Stare Jaroszowice

Nad wejściem do pozostałości ewangelickiego kościoła w Starych Jaroszowicach (pow. i gmina Bolesławiec) znajduje się fragment z Księgi Rodzaju w tłumaczeniu Marcina Lutra. Nieco już zatarty napis głosi: "O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba". Rzeczywiście, miejsce może przejąć grozą. Po wybudowanym w latach 1842-1844 kościele zostały zgliszcza. 

Jest tutaj coś, co od razu przyciąga wzrok. Na ścianie półkolistej absydy, w miejscu, gdzie dawniej był ołtarz, namalowano graffiti. W tym artykule można przeczytać więcej na temat witraża-graffiti: "Chcemy, żeby ktoś tu przyszedł i pomyślał: skąd to się tu wzięło? To nie jest przypadkowy wzór, ma przypominać piękne witraże, po których dzisiaj zostały tylko gołe ramy okien". Według mnie pomysł jest świetny. Celem grafficiarzy nie była dewastacja, ale zwrócenie uwagi na osamotniony budynek, przypomnienie o jego dawnym pięknie. Na sklepieniu zachowały się resztki niebieskiej polichromii, a na ścianach pozostałości po różowawej farbie. Wszystko to sprawia, że ruina jest nie tylko malownicza, ale też... kolorowa! 

Ta barwność łączy się jednak z ponurym wrażeniem, bo trudno o inne w zrujnowanej, pozbawionej dachu budowli. Historia tego dachu jest zresztą kuriozalna. W artykule, który wyżej linkuję, można przeczytać, że kilka lata temu straż pożarna odebrała zgłoszenie: niezabezpieczony kościół niszczeje podczas deszczów, bo dach jest nieszczelny. Co zrobili strażacy? Jak czytamy w artykule "Wybili więc dziurę w środku dachu, żeby - zamiast na ściany - lało się do środka. Wystarczyła jedna zima i wszystko zupełnie się zawaliło"... No po prostu wierzyć się nie chce!!! 

Ruiny kościoła widać z głównej szosy przecinającej wieś - po prawej stronie drogi, jadąc w kierunku Bolesławca. O tej porze roku znad drzew wystaje tylko wieża. Budynek nie jest w żaden sposób zabezpieczony, prowadzi do niego polna droga. 

sobota, 22 sierpnia 2015

Lista Grundmanna, czyli ukryte skarby

Dużo ostatnio mówi się o odnalezieniu Złotego Pociągu w okolicach Wałbrzycha. Sprawa jest tyleż głośna, co kontrowersyjna. Mnożą się spekulacje i hipotezy, ale istnienie pociągu wywiezionego przez nazistów z Wrocławia, po brzegi wypełnionego kosztownościami, nie zostało jeszcze potwierdzone. Nie istnieją żadne dokumenty, które uwiarygodniłyby historię Złotego Pociągu. Inaczej jest ze skarbami ukrytymi na Dolnym Śląsku przez Gunthera Grundmanna - te skrytki istniały naprawdę i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. 

Kim był Grundmann? Ten niemiecki historyk sztuki  i konserwator dzieł sztuki w czasie II wojny światowej pełnił funkcję Konserwatora Zabytków Dolnego Śląska. Zgromadził najcenniejsze dolnośląskie dzieła sztuki i ukrył je w prawie 80 skrytkach rozlokowanych na terenie całego regionu. Sporządził tzw. listę Grundmanna, zawierającą zaszyfrowane informacje o lokalizacji skarbów. Jakie cele mu przyświecały? Gdzie zostały ukryte kosztowności? Co stało się z nimi po wojnie?

Pałac w Żarskiej Wsi, miejsce przechowywania zbiorów sztuki z Muzeum Miejskiego w Goerlitz

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Cisza klasztornych cel. Nowogrodziec

Do klasztoru magdalenek w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki), ufundowanego na przełomie XII i XIII wieku przez Jadwigę Śląską, trafiały początkowo grzesznice i pokutnice. Misją zakonu było ich nawracanie. Z czasem zakon stał się tak prestiżowy, że naborowi towarzyszyła specjalna selekcja - do grona magdalenek przyjmowano tylko panny "dobrze urodzone". 
Klasztor szybko powiększał swoje bogactwa - wkrótce jego własnością stały się okoliczne wsie (m.in. Kierżno, Brzeźnik, Parzyce, Nawojów), a w XV wieku magdalenki nabyły na własność... Nowogrodziec! Miasto należało do zakonu do XIX wieku, kiedy to klasztor zsekularyzowano.

1945 rok okazał się - jak to bywało - tragiczny dla Nowogrodźca. W lutym na terenie miasta doszło do walk między Niemcami a Rosjanami. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną wcale nie było lepiej. Sowieci nie cofali się przed rabunkami i gwałtami. Ich ofiarą stała się m.in. siostra elżbietanka Rosaria Schilling. W nocy z 22 na 23 lutego 1945 została wielokrotnie zgwałcona i brutalnie pobita. Kolejnego dnia zmarła, zastrzelona przez żołnierza Armii Czerwonej. O tym wydarzeniu przypomina tablica pamiątkowa, przymocowana do muru klasztoru od strony kościoła św. Piotra i Pawła.

Dzisiaj klasztor to kompletna ruina. Pozostawiony bez zabezpieczenia po prostu się rozsypuje - w kwietniu tego roku część muru otaczającego zabudowania klasztorne posypała się na ulicę Strzelecką. Szczęściem akurat nikt tamtędy nie przechodził. Mimo planów rewitalizacji klasztoru (miał tu powstać amfiteatr i dom pielgrzyma) nie podjęto żadnych działań. Dopiero kiedy mur runął, zabezpieczono go, obudowując deseczkami... 

Jak na ruinę zabudowania są dosyć rozległe. W środku głównych budynków znajduje się dziedziniec - być może dawny wirydarz. Przy dziedzińcu mieści się korytarz z charakterystycznymi podcieniami z krzyżowymi sklepieniami.

sobota, 27 czerwca 2015

10 dolnośląskich strachów - lista subiektywna

Blog się rozrasta, co skłania nas do zrobienia drobnych porządków - w ramach systematyzowania  / podsumowania dotychczasowych wpisów przygotowaliśmy listę dziesięciu opuszczonych dolnośląskich pałaców i kościołów. Wkrótce pojawią się kolejne posty grupujące odwiedzone przez nas miejsca. 
1. Pałac w Żarskiej Wsi 

2. Pałac w Gościszowie

wtorek, 16 czerwca 2015

Krzyże pokutne. Mściszów

Przed ruinami kościoła w Mściszowie (pow. i gmina Lubań) znajdują się aż trzy krzyże pokutne. Na pierwszy rzut oka są tylko dwa - jeden większy, z rytem miecza, i drugi mniejszy, bez rytu, ale za to ze śladami po klejeniu (był pęknięty albo połamany). Trzeci krzyż nie jest wyeksponowany - leży na ziemi jako fundament powojennego krzyża (nie pokutnego), w dodatku zasłaniają go zwisające niemal do ziemi gałęzie drzewa. A szkoda, bo jest największy z wszystkich trzech, chociaż na zdjęciu nie widać tego, jaki jest masywny.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Lasek w murach kościoła. Mściszów

Kościół św. Jerzego w Mściszowie (pow. i gmina Lubań) pochodzi z 1510 roku. Budynek został zniszczony w 1945 roku, jednak trudno znaleźć informację, w jaki sposób się to stało.

Ruiny kościoła to praktycznie cztery ściany bez dachu, wewnątrz których rośnie lasek. Do środka nie da się wejść. Wszystkie drzwi są zabezpieczone, a w oknach są kraty. Pomimo że same ruiny nie są imponujące, to wrażenie robi przemyślana kompozycja otoczenia. Budynek znajduje się na wzniesieniu i jest otoczony owalnym murem (prawdopodobnie z XVII w.), w którym - od strony wsi - znajduje się budynek bramny. 

Do wnętrza da się zajrzeć przez zakratowane okna, jednak widoczność jest bardzo słaba - wszystko w środku jest porosłe krzewami i drzewkami. Można dostrzec tylko łukowate sklepienia i ... stos plastikowych śmieci.

Wokół ruiny znajduje się cmentarz z polskimi grobami. Dawniej, tzn, przed 1945 r., był to cmentarz niemiecki, ale teraz po przedwojennych grobach nic już nie pozostało. Wyjątkiem jest zarys mogiły znajdujący się po lewej stronie bocznego wejścia do kościoła.

Możecie wierzyć lub nie, ale grunt w okolicach tego grobu wydaje się... inny, miękki i grząski. Kawałek dalej w lewo, w kierunku muru, jest drugie takie miejsce, w którym ziemia pod stopami jakby się osuwa. Są tam też cztery dziury w gruncie, być może ślad po mocowaniach starego łańcucha otaczającego nieistniejący już grób. Miękka ziemia w miejscu po mogile - dziwne wrażenie, być może irracjonalne...

czwartek, 11 czerwca 2015

Ratunek dla ruin, Trzęsacz

Połowa czerwca - o tej porze myśli się już o letnich wyjazdach, stąd dzisiejsza retrospekcja z zeszłorocznego sierpnia. Trzęsacz (pow. gryficki, gmina Rewal) jest dowodem na to, że ruina nie musi zarastać zielskiem i rozpadać się dzień po dniu - może natomiast stać się atrakcją turystyczną i znakiem firmowym miejscowości. Oczywiście mam na myśli nadmorskie ruiny kościoła św. Mikołaja. W XIV wieku kościół znajdował się w odległości 2 km od morza. Woda przez lata podmywała klif, aż wreszcie wdarła się do świątyni i niszczyła ją kawałek po kawałku. Dzisiaj została tylko jedna ściana.