Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szlak rowerowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szlak rowerowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2016

Grupa figuralna i krzyż pokutny. Warta Bolesławiecka

Warta Bolesławiecka to nie tylko Gwiezdny Zamekmauzoleum czy renesansowy dwór. Oprócz tych miejsc warto zobaczyć tu jeszcze dwa zabytki: grupę figuralną "Ukrzyżowanie" i krzyż pokutny. 

Kapliczka pochodzi podobno z 1681 roku! Sporo czasu musiało upłynąć, od kiedy ustawiono tu figury, o czym świadczą twarze posągów Marii i Jana, na których już prawie nie widać szczegółów. Co ciekawe, pomiędzy postaciami znajduje się muszla - symbol pielgrzymów podróżujących drogą św. Jakuba do Santiago de Compostela (mimo że szlak nie przebiega przez Wartę, ale w jej pobliżu - przez Tomaszów, Kruszyn, Bolesławiec). 
Grupa figuralna znajduje się na początku miejscowości (jadąc z Bolesławca) - jest odwrócona tyłem do głównej drogi, a przodem do drogi gruntowej prowadzącej w kierunku dworu. Być może więc to ta gruntówka była dawniej główną "arterią" w Warcie. 

Figury znajdują się na Złotym Szlaku Rowerowym, ale krzyż pokutny jest już niestety poza tym szlakiem. Dojście do niego nie jest oznakowane, ale jeśli odnajdziecie mauzoleum, to uda wam się trafić do krzyża. Wydawało nam się, że trudno będzie go odnaleźć, a był tuż pod nosem! Trzeba przejść za grobowce do miejsca, w którym krzyżują się ścieżki, potem pójść w lewo, w stronę kępy drzew - na skraju lasku jest krzyż pokutny. 
Kto by pomyślał, że w takiej niewielkiej miejscowości można odnaleźć tyle cudów? Zachęcamy do włóczęgi po Warcie Bolesławieckiej! 

sobota, 20 lutego 2016

Templariusze i raubritterzy. Gwiezdny Zamek w Warcie Bolesławieckiej

Po Gwiezdnym Zamku (Sternburg) w Warcie Bolesławieckiej zostały tylko niewielkie, niezbyt imponujące ruiny. To resztki muru obwodowego wieży mieszkalnej, otoczone czymś, co było kiedyś fosą, a teraz jest bagnem. Legenda głosi, że zamek zbudowali w XII w. templariusze, ale dowodów na to nie ma. Inna "sensacja" to ta, którą podawał Eduard Dewitz - twierdził mianowicie, że Gwiezdny Zamek jest połączony podziemnym tunelem z pobliskim zamkiem Grodziec, chociaż przyznawał, że za jego czasów (XIX w.) nie było już śladu po tunelu. 

Ciekawsze wydają się doniesienia o związkach warowni ze śląskimi raubritterami, czyli rycerzami-rabusiami. Według źródeł zamek należał bowiem do niewymienionego z imienia rycerza von Stewitz. Być może był to Wawrzyniec von Stewitz, kamrat okrutnego Czarnego Krzysztofa, rezydującego w pobliskiej Olszanicy. Wskazywałyby na to powiązania z rodem von Zedlitz. Jedni uważają, że Czarny Krzysztof wywodził się z tego rodu, inni, że znajdował się pod protekcją Zedlitzów. A właśnie ta rodzina była właścicielem Warty Bolesławieckiej i Olszanicy. Stewitz miał być zaufanym towarzyszem Czarnego Krzysztofa. Drżeli przed nimi kupcy i podróżnicy wędrujący między Bolesławcem i Złotoryją. 

Według legendy na zamkowych murach stała figura rycerza Stewitza. Rzeźba ożywała co noc, gdy dzwon na wieży kościelnej wybijał północ. Posąg urządzał sobie nocną przechadzkę po okolicy, a jeśli natknął się na jakiegoś człowieka, oczywiście go mordował. Taka rzeźba rzeczywiście była ustawiona na murach do 1939 roku - nie wiadomo, co stało się z nią później. 

Ruiny Gwiezdnego zamku to kolejny przystanek na Złotym Szlaku Rowerowym. I znów - jak w przypadku mauzoleum między Wartą i Wartowicami - musimy niestety zauważyć, że miejsce jest zaniedbane i zaśmiecone, a oznakowanie drogi kiepskie. Żeby znaleźć pozostałości warowni, najłatwiej najpierw dotrzeć do dworu, a potem - przed bramą dworską - skręcić w prawo, w drogę gruntową między stawem a zakładem przetwórstwa warzyw. Po pewnym czasie dotrzecie do gospodarstwa rybnego. Tu jest parking i tablica Złotego Szlaku Rowerowego. Trzeba podejść jeszcze kawałek dalej polną drogą. Zamek znajduje się na skraju lasu. 

piątek, 12 lutego 2016

Mauzoleum rodzin von Merveldt oraz von Frankenberg. Warta Bolesławiecka / Wartowice

 Ukryte wśród drzew mauzoleum, gdzieś pomiędzy Wartą i Wartowicami (powiat bolesławiecki), zwane jest cmentarzem dworskim. Zostali tu pochowani dawni właściciele dworu w Warcie: hrabia Klemens August von Merveldt (1845-1923), pułkownik w stanie spoczynku, jego żona Johanna, z domu von Frankenberg (1848-1924) oraz teściowa Rosa von Frankenberg (1822-1897). Mogiłę hrabiego, słynącego z zamiłowania do polowań, zdobi wizerunek jelenich rogów.

Mauzoleum sprawia przygnębiające wrażenie. Płyty nagrobne są potrzaskane i powywracane, pomiędzy nimi walają butelki po piwie, a kopuły pokryte ocynkowaną blachą - zardzewiałe i dziurawe. Za sarkofagami znajdowało się miejsce pochówku dworskiej służby - z tego cmentarzyka pozostał tylko jeden grób, drewniany krzyż, oparty o niego fragment nagrobka i pojedyncze kamienne elementy. 
Tak zaniedbane miejsce jest reklamowane jako atrakcja turystyczna i umieszczone na trasie Złotego Szlaku Rowerowego. To dobrze, że jest na tym szlaku, ale szkoda, że nie jest w ogóle uporządkowane.
W Warcie nie widzieliśmy niestety żadnego drogowskazu, który ułatwiłby znalezienie cmentarza. Jeśli chcecie odwiedzić mauzoleum, musicie w Warcie skręcić w drogę prowadzącą do Wartowic. Cmentarz dworski jest mniej więcej w połowie drogi między tymi miejscowościami (na końcu drugiej kępy drzew, po lewej stronie, jadąc od strony Warty).

Trzeba jeszcze coś rzec o szlaku rowerowym. Każda atrakcja na trasie jest opatrzona tablicą informacyjną. Na tablicy przed mauzoleum można przeczytać, że pochowano tu ostatnich właścicieli dworu w Warcie. Otóż nie jest to prawda - hrabia Klemens, zmarły w 1923 r., był dziadkiem ostatniego właściciela, Wilhelma, który dwór opuścił po II wojnie. 

Tablica informuje, że mauzoleum pochodzi z lat 20. XX w. Być może sam "baldachim" nad sarkofagami rzeczywiście wybudowano w tych latach, ale zwróćcie uwagę na to, że teściowa Klemensa, Róża, zmarła w 1897 roku! Natomiast na płycie opartej o drewniany krzyż w części przeznaczonej dla służby jako rok śmierci dworskiego sługi podano 1895. Nie sugerujmy się zatem do końca tą tablicą - cmentarz dworski jest jeszcze starszy, niż ona informuje. 

wtorek, 9 lutego 2016

Dwór, który miał szczęście. Warta Bolesławiecka


W XVI wieku właścicielami Warty  Bolesławieckiej (powiat bolesławiecki) był ród von Zedlitzów. To ta rodzina w latach 20. XVI wieku zleciła budowę dworu, który następnie, w 1540 roku, rozbudowano. Po wybudowaniu dworu von Zedlitzowie sprzedają go wraz z wsią rodzinie von Glaubitz. Przyczyną były prawdopodobnie kłopoty finansowe, spowodowane m.in. kosztami, jakie pochłonęło wzniesienie dworu. Ostatnim przedwojennym właścicielem posiadłości był Wilhelm Leo Hans Ernst Graf von Hacke.

A po wojnie, jak to po wojnie... Od 1945 r. dwór szabrowano, potem powstał tu PGR. Na początku lat 90. budynek znajdował się w opłakanym stanie. Ale uwaga, zdarzył się cud - znalazł się człowiek, który kupił ruinę wraz ze sporym folwarkiem. Od 1993 r, dzierżawił dwór, a w 2006 r. stał się jego faktycznym właścicielem. 

Co najważniejsze - właściciel jest bardzo dobrym gospodarzem warciańskich włości. Jesteśmy naprawdę pod wrażeniem! Fasada budynku od strony folwarku jest odtworzona zgodnie z wyglądem oryginalnych detali architektonicznych. Inne ściany dworu nie są jeszcze odrestaurowane (można dostrzec zdobienia, które wyzierają spod tynku), ale patrząc na to, jak dużo już zrobił właściciel, można mieć sporą pewność, że doprowadzi dzieło do końca. 

Dwór znajduje się na trasie Złotego Szlaku Rowerowego i blisko stąd do innych ciekawych miejsc w Warcie i okolicach. Do najciekawszych należy piękne, ale niestety zdewastowane mauzoleum, do którego zabierzemy was następnym razem.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dziupla alchemika. Sławnikowice

Sławnikowice (pow. i gmina Zgorzelec) to senna wioska łańcuchowa, zamieszkana przez niespełna 400 duszyczek. W tutejszym pałacu w XVII wieku mieszkał Ehrenfried Walther von Tschirnhaus - wynalazca miśnieńskiej porcelany. Wybudował we wsi hutę szkła, przeprowadzał eksperymenty optyczne i opracował technologię fabrykacji europejskiej porcelany. 
To właśnie on jest twórcą tej technologii, chociaż opracowanie receptury miśnieńskiej przypisuje się niekiedy Johannowi Friedriechowi Bottgerowi. Bottger dostał zadanie od Augusta Mocnego - miał stworzyć dla niego szczere złoto.
We współpracy z von Tschirnhausem stworzył jednak nie złoto, ale porcelanę. Według nowych źródeł mistrz ze Sławnikowic (czy raczej: Kieslingswalde) nie był wcale pomocnikiem Bottgera, ale jego nauczycielem i rzeczywistym wynalazcą miśnieńskiej porcelany. Mistrz przez swoje badania doprowadził niestety rodzinę do finansowej ruiny.
Pałac w Sławnikowicach był po wojnie siedzibą szkoły podstawowej - dziś jest dzierżawiony przez Polsko-Saksońską Fundację Tschirnhaus Museion. Być może gdyby tuż po wojnie nie ulokowano tutaj szkoły, budynek podzieliłby los wielu innych opuszczonych pałaców na Dolnym Śląsku. Pałac jest w bardzo dobrym stanie. Nieco gorzej wyglądają położone obok budynki gospodarcze, które dawniej funkcjonowały przy pałacu. Natomiast po starej gorzelni i browarze pozostały tylko resztki (zabudowania spłonęły w 1812 roku).

Jednak ciekawsze wydaje się otoczenie kościoła (dawniej ewangelickiego). Nad portalem znajduje się kartusz herbowy rodu von Tschirnhaus. Po obu stronach portalu umieszczono rzeźbione trupie czaszki. Zachowały się też dwa epitafia z 1684 roku - na jednym z nich wyryto fragment z Księgi Hioba. Niestety, jest też puste miejsce po płycie nagrobnej, która została skuta z muru. Przed wejściem na teren kościelny znajduje się krzyż pokutny. Zamiast rytu narzędzia zbrodni widnieje na nim ryt krzyżyka. 

Przez Sławnikowice przebiega dolnośląski odcinek Drogi Świętego Jakuba, biegnący dalej do granicy z Niemcami w Zgorzelcu, a prowadzący do Hiszpanii, do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Przebiega tędy również Euroregionalny Szlak Rowerowy ER-4. Na koniec jeszcze jedna sprawa - Sławnikowice (tak jak sąsiedni Gronów) zostały objęte inicjatywą Przygoda z Nysą, dzięki czemu stanęły tu tablice informacyjne. Mała rzecz, a cieszy!