Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieża. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lipca 2018

Starożytne rzeźby kultowe. Śląski Olimp - Ślęża (718 m n.p.m.)

Ślęża to najwyższy szczyt Przedgórza Sudeckiego, zaliczany do Korony Gór Polskich i Korony Sudetów Polskich. Nie bez powodu jest zwana Śląskim Olimpem. W starożytności stanowiła centrum kultu, który przetrwał tu do ok. X wieku, czyli do początków chrystianizacji. O dawnym pogańskim charakterze góry świadczą wały i rzeźby kultowe, datowane na 700-400 rok p.n.e. Według jednych badaczy, są to pozostałości po kulturze łużyckiej, według innych - celtyckiej. 

Panna z rybą: to ponad dwumetrowej wysokości rzeźba przedstawiająca postać bez głowy i jednego ramienia, trzymająca przy torsie rybę. Głowa mogła zostać uszkodzona podczas przenoszenia rzeźby, a może odcięta przez zakonników jako symboliczny koniec pogańskich praktyk na Ślęży. Panna z rybą znajduje się w połowie drogi na szczyt Ślęży (przy czerwonym szlaku wiodącym z Sobóki). Umieszczono ją razem z niedźwiedziem pod wiatą otoczoną siatką. 

Niedźwiedź I: towarzysz Panny z rybą: obie rzeźby tkwią pod wiatą przy czerwonym szlaku na szczyt Ślęży. Niedźwiedziowi brakuje łap i głowy. Ze względu na te uszkodzenia w rzeźbie dopatrywano się też dzika albo lwa. Na grzbiecie znajduje się symbol x, który według najbardziej rozpowszechnionej hipotezy jest symbolem solarnym. 

Niedźwiedź II: drugi kultowy niedźwiedź znajduje się na szczycie Ślęży - stanowi najbardziej rozpoznawalny element ślężańskiego krajobrazu. Na brzuchu niedźwiedzia znajduje się x, jednak prawdopodobnie symbol jest późniejszy niż sama rzeźba. 

Mnich: ta rzeźba jest podobna raczej do gigantycznego kręgla o wysokości 2,6 m. Znajduje się u podnóża Ślęży, przy drodze z centrum Sobótki do Schroniska pod Wieżycą. Mnich trafił do Sobótki dopiero w 1950 roku - wcześniej służył jako słup milowy usytuowany między Wrocławiem a Świdnicą. 

Grzyb: znajduje się w centrum Sobótki, przy kościele św. Anny. Prawdopodobnie jest to tylko cześć rzeźby - według jednej z wersji głowa w hełmie, według drugiej tułów, według trzeciej, najbardziej prawdopodobnej - nogi okryte długą szatą. 

niedziela, 6 maja 2018

Mauzoleum Beckera. Jelenia Góra / Maciejowa

Mauzoleum Emila Beckera w Maciejowej (obecnie: dzielnica Jeleniej Góry) powstało w latach 1891-1902. W tutejszym parku znajdował się również pałac, który w 1965 roku został rozebrany. Do dziś zachowała się natomiast wieża widokowa z 1875 roku. 

Mauzoleum i wieża przez lata niszczały, na szczęście znaleźli się ludzie, którzy postanowili uratować parkowe obiekty. O swoich działaniach informują na facebookowej stronie Zapomniany pałac i park Maciejowa.  Dzięki ich zaangażowaniu parkowe alejki zostały oznakowane, teren wokół wieży uporządkowany, a mauzoleum zyskało nowy dach. 

Dawniej w grobowcu znajdowała się marmurowa figura Chrystusa, która została przeniesiona do miejscowego kościoła. Od 2016 roku w mauzoleum siedzi... potwór: pamiątka po nagrywanym w Maciejowej filmie Redwood. Jednak nie wszystkim potwór przypadł do gustu. W zeszłym roku został zniszczony, mimo że wejście do mauzoleum było zabezpieczone kratą. Elementy zniszczonego potwora pozostawiono jednak we wnętrzu grobowca. 

niedziela, 25 września 2016

Zamek Chojnik. Sobieszów

Zamek Chojnik (Chojnasty, Kynast) nigdy nie został zdobyty. Warownię Schaffgotschów położoną na wysokości 627 m n.p.m. zniszczyło uderzenie pioruna w 1675 roku. Już w XIX wieku ruina była popularną sudecką atrakcją - znajdowała się tu gospoda i schronisko turystyczne. Po II wojnie światowej zamek był kilkukrotnie remontowany - teraz (wrzesień 2016) trwa kolejny remont. 

Na Chojnik wchodziliśmy od strony Sobieszowa (dzielnica Jeleniej Góry). Prowadzą stąd dwa szlaki - czerwony i czarny. Szlak czerwony nie jest wymagający - niedawno całą trasę wybrukowano i idzie się tędy jak na spacerku po parku. Zdecydowanie polecamy szlak czarny - wiedzie on przez Zbójeckie Skały i na tym odcinku jest najbardziej wymagający. Jest o wiele trudniejszy niż czerwony, ale także o wiele bardziej malowniczy! Na wysokości Skalnego Grzyba łączy się zresztą ze szlakiem czerwonym. Po przejściu przez Zbójeckie Skały jest już tylko łatwiej. Czas przejścia czarnego szlaku to ok. 45 minut.

Wejście na zamek jest płatne - 6 zł bilet normalny i 4 zł ulgowy (dodatkowo u podnóża góry należy uiścić opłatę za wejście na teren Karkonoskiego Parku Narodowego). Największą atrakcją jest możliwość wejścia na wieżę, skąd można podziwiać zamkowy dziedziniec i panoramę Karkonoszy. 

Zamek ma oczywiście swojego ducha. Jak głosi legenda właściciel zamku powodowany pychą postanowił objechać konno mury warowni. Próba nie powiodła się - pyszałek spadł w przepaść. Jego córka Kunegunda, pogrążona w żałobie, postanowiła, ze odda rękę temu, kto zdoła objechać zamek na grzbiecie konia. Oczywiście wszyscy śmiałkowie ginęli marnie. Razu pewnego zjawił się rycerz, na widok którego serce Kunegundy zabiło mocniej. Rycerz ów dokonał niemożliwego - okrążył konno zamek. Oświadczył jednak księżniczce, że nie weźmie jej za żonę, bo zginęło przez nią tylu nieszczęśników. Rycerz odjechał, a Kunegunda w wielkiej rozpaczy rzuciła się w urwisko. 

piątek, 9 września 2016

Zamek Henryka. Wzgórze Grodna, Marczyce

Wzgórze Grodna o wysokości 506 m n.p.m. to najwyższy szczyt Wzgórz Łomnickich i wzniesienie należące do Korony Sudetów Polskich. Na szczyt prowadzą dwa szlaki: żółty ze Staniszowa i niebieski z Marczyc (gmina Podgórzyn, pow. jeleniogórski). My wybraliśmy szlak niebieski - bardziej wymagający, zwłaszcza w końcowej partii, kiedy podejście wznosi się dosyć stromo. Przy tym szlaku znajdują się skałki - Skalna Ściana i Urwisko. Warto wybrać tę trasę choćby po to, aby zatrzymać się na chwilę na skałce Urwisko - roztacza się z niej piękny widok na zbiornik Sosnówka i Karkonosze. 

A na samym szczycie Grodnej znajdziecie ruiny zamku Henryka. Jeszcze kilka lat temu było to opuszczone miejsce, teraz zamek jest remontowany - w wieży zainstalowano schody, można już wejść na górę (przed remontem schodów nie było). Podczas naszego wypadu remont nadal trwał - w części przylegającej do wieży.
Prace są prowadzone m.in. dzięki opłacie za wstęp na wieżę widokową: 5 zł za bilet normalny, 3 zł za ulgowy. Wieża jest czynna od maja do października od 10:00 do 17:00. 

A cóż to w ogóle za budowla? Przez lata uważano, że zamek został wybudowany jako sztuczna ruina w wyniku rywalizacji między możnymi sudeckmi rodami. Według tej wersji Heinrich von Reuss chciał mieć swoją ruinę - tak jak Schaffgotschowie, którzy byli właścicielami zamku Chojnik. Na początku XIX wieku Chojnik był już po pożarze spowodowanym przez uderzenie pioruna. Zazdrosny Heinrich miał więc w 1806 r. wybudować sobie swoje osobiste ruiny. 

Jednak inna wersja przeczy tej historii. Zamek nie był wynikiem zazdrości, ale został ufundowany jako pawilon myśliwski złożony z wieży pełniącej funkcję punktu widokowego i przylegającej do niej Sali Myśliwskiej. Już po ukończeniu prac (1841) szczyt Grodnej odwiedzali kuracjusze i turyści (gościła tu np. Izabela Czartoryska), jednak jeszcze przed 1939 rokiem zamek został opuszczony. Na szczęście teraz jest ratowany przed całkowitą rozsypką. 

środa, 24 sierpnia 2016

Rycerz w Płomieniach. Zamek Joannitów w Łagowie Lubuskim

Najbardziej charakterystyczna budowla Łagowa Lubuskiego znajduje się na przesmyku między Jeziorem Trześniowskim i Łagowskim. To zamek Joannitów, którego dzieje sięgają 1350 roku. Dziś niestety mieści się w nim hotel - niestety, bo z tego powodu komnaty nie są dostępne do zwiedzania. Można natomiast wejść na wieżę i zobaczyć oba jeziora z lotu ptaka. 

Joannici (a właściwie Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana) zostali oficjalnie uznani za zakon w 1113 roku. Zawiązali się na terenie Palestyny - ich zadaniem była obrona terytorialna, ale też konwojowanie kupców i pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej. Zakon miał charakter międzynarodowy - przyjmowano w jego szeregi szlachetnie urodzonych rycerzy bez względu na narodowość, co odróżniało joannitów od Krzyżaków. Co ciekawe, joannici działają nadal (z siedzibami w Rzymie i na Malcie) - obecnie zakon liczy ok. 10 000 członków, w tym 450 Polaków. Zakon posiada własną walutę (scudo), emituje własne znaczki pocztowe, przez ponad sto państw jest uznawany za samodzielny podmiot prawa międzynarodowego, działa jako obserwator ONZ, UNESCO, UNICEF.

Na ziemiach polskich joannici znaleźli się w XII wieku. Gdy w 1350 roku rozpoczęli budowę zamku w Łagowie, miejscowość znajdowała się na terenie niemieckiej Brandenburgii. Ich zadaniem było m.in. konwojowanie kupców pruskich podróżujących między Marchią Brandenburską i Wielkopolską. Do dziś po dwóch stronach zamku zachowały się dwie bramy obronne - Brama Marchijska i Brama Polska.W XIX wieku zakon działający na terenie Prus został skasowany, a jego dobra - w tym łagowska warownia - zostały przejęte przez państwo.

Zamek w Łagowie ma oczywiście swojego ducha. W XVI wieku część zakonników przeszła na protestantyzm. Reformatorem zakonu był komtur łagowskiego zamku, Andreas von Schlieben. Jako pierwszy z joannitów złamał śluby czystości, zawierając w 1544 roku związek małżeński. Nie wszystkim zakonnikom było to w smak - możliwość zawierania małżeństw mogła sprawić, że dobra joannitów ulegną rozdrobnieniu i podziałowi.  Niedługo po zaślubinach von Schliebena zgromadzenie zakonne oficjalnie zniosło celibat. 

Pomimo decyzji zgromadzenia Andreas i tak został skazany na wieczne potępienie. W 1571 roku komtura zamordowano. Jego duch - znany jako Rycerz w Płomieniach albo Płomienny Rycerz - błąka się do dziś po zamkowych komnatach. Ukazuje się jednak tylko wiosną i latem, zazwyczaj podczas burzy, w dodatku tylko mężczyznom.

wtorek, 15 września 2015

Wieża przy cmentarzu. Nowogrodziec

 Dziś zabierzemy was w dwa miejsca, położone tuż obok siebie. Pierwsze to nieco zapomniana wieża widokowa, drugie - równie zapomniany cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. Obiekty znajdziecie w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki), przy ul. Sienkiewicza, przy szosie prowadzącej do Milikowa i Gościszowa. 

Wieżę w 1892 roku ufundował Francuz Alfred Simon, w setną rocznicę przybycia do miasta jego rodziny. Simon był właścicielem miejscowego młyna. W wieży mieściła się restauracja, a oplatał ją drewniany taras, po którym dziś już nie ma śladu. Niestety na wieżę nie da się wejść, a szkoda, bo miejsce ma potencjał i mogłoby stać się ciekawym punktem na mapie Nowogrodźca. Tymczasem jest zamknięta, a na szczycie już wyrastają młode drzewka...

Zaraz za wieżą znajduje się cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej - leży tu 222 czerwonoarmistów, którzy polegli w walkach na zachodnim froncie w 1945 roku. Żołnierze stacjonujący w "wyzwolonym" Nowogrodźcu nie byli aniołkami. Pisząc o klasztorze w Nowogrodźcu wspominaliśmy o losach Elizabeth Schilling, elżbietance brutalnie zgwałconej i zamordowanej przez radzieckich wojaków. Takich przypadków tuż po wojnie było w mieście zresztą więcej. Przykładem niech będą wydarzenia z 3 marca 45 r. Żołnierze dokonali wówczas egzekucji na ludności cywilnej, rozstrzeliwując ponad 60 osób. 

Cmentarz wydaje się zapomniany, ale teren jest uporządkowany, do czego przyczynili się chłopcy z OSP. Jeszcze niedawno płyty były zarośnięte zielskiem, teraz są oczyszczone, a napisy czytelne. 

piątek, 10 kwietnia 2015

Park z przeszłością. Wykroty

Na terenie parku w Wykrotach (pow. bolesławiecki, gmina Nowogrodziec) już w XIII wieku powstało udokumentowane grodzisko, chociaż pierwsze przekazy pisane o wiosce pochodzą z XIV wieku. Dzisiaj nie ma śladu po otoczonym fosą średniowiecznym grodzie, są natomiast pozostałości po zespole pałacowo-parkowym. Niestety, nieliczne. Zachował się pawilon ogrodowy z XIX wieku. Opleciony bluszczem pawilon, nazywany teraz wieżą widokową, ma formę ośmiobocznej baszty. 
Niestety budynek jest w złym stanie technicznym, w dodatku wdziera się do niego zieleń. Wokół baszty rosną krzaki, które ją częściowo zasłaniają i utrudniają dostęp. Co prawda w parku zostały przeprowadzone prace konserwacyjne, ale natura szybko utorowała sobie drogę do starej wieży. 

Zagospodarowanie parku było współfinansowane ze środków Marszałka Województwa Dolnośląskiego. To wspaniale, że jednak pamięta się nie tylko o słynnych i atrakcyjnych zabytkach Dolnego Śląska, ale również o takich małych, zdawałoby się, zapomnianych miejscowościach. Szkoda tylko, że rozmieszczenie tablic informacyjnych jest nieprzemyślane - obok baszty nie ma żadnej tablicy, informacja o budynku znajduje się w innej części parku, obok bardzo skromnych ruin zabudowań pałacowych (te ruiny to raptem dwie ściany zarośnięte krzakami...).

Do zakończenia II wojny światowej wioska kilkanaście razy przechodziła z rąk do rąk. Stanowiła własność miast (Lauban, Goerlitz) lub zamożnych rodów. Budowa nieistniejącego już pałacu  w 1739 roku to zasługa rodu von Gersdorf, tego samego, z którego wywodziła się Christiane (o jej grobowcu pisałam w poprzednim poście). Oprócz budynku samego pałacu znajdował się tutaj także folwark, staw hodowlany, stajnie, ogród, ptaszarnia, powozownia i gorzelnia. Dzisiaj nie ma już nic, poza resztkami wieży.

Również dawny park, założony wokół pałacu w XVIII wieku, stracił swój pierwotny charakter. W XIX wieku przekomponowano go w stylu romantycznym. Teren przecinały strumienie, a w miejscu dzisiejszego boiska rósł ozdobny ogród. Nie ma już śladu po tej zabudowie, ale park w Wykrotach i tak warto odwiedzić, zanim krzaki całkowicie pożrą wieżę.