Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pławna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pławna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

Gród rycerski, ale bez rycerskiego etosu... Pławna

Naprzeciw Zamku Śląskich Legend w Pławnej znajduje się kolejne miejsce zagospodarowane przez Dariusza Milińskiego - gród rycerski. Ogromna głowa (nie mam pomysłu, czyja), do której można wejść i drewniany koń trojański to fajne pomysły i nieźle się prezentują. Poza tym niestety niewiele tu interesujących rzeczy i muszę przyznać, że gród mnie rozczarował. 

Dziwi przede wszystkim jego obecny stan - tak, jakby gród został wybudowany i porzucony. Po mini-zoo zostały puste, smutne klatki. Obok nich prowizoryczny kosz na śmieci zrobiony z wiadra, a w środku różne dziwadła, np. zużyty pampers. Parasole ogrodowe  złożone i upchnięte gdzieś w kącie. Ogólny nieporządek i wrażenie jakiejś takiej sztuczności, atrapy i prowizorki.

O ile w zamku legend i arce byli zwiedzający, o tyle gród świecił pustkami - poza osobnikiem, który miał oprowadzać po tym miejscu (czy też tylko kasować bilety) i poza nami nie było tu nikogo - taka sobie przestrzeń, co prawda z drewnianymi domkami, ale za to bez życia. Pan oprowadzacz zrobił z nami rundkę wokół grodu, ale niewiele można było się dowiedzieć o idei tego miejsca, która pozostaje dla mnie nieodgadniona.

środa, 6 maja 2015

Krzyże pokutne. Lwówek, Pławna, Żerkowice

Wieść niesie, że krzyż pokutny z Lwówka Śląskiego pochodzi z 1582 roku - wtedy to, w noc wigilijną, pewien stróż miejski miał pożegnać się z życiem. Co ciekawe, na krzyżu widnieje data 1849 (niestety niewidoczna na zdjęciach) - data nie odnosi się do roku, w którym popełniono morderstwo (w połowie XIX wieku krzyży pokutnych już nie stawiano). Przed datą wyryto litery BC lub BL, jednak nie znalazłam  nigdzie wyjaśnienia tych rytów. W krzyżu zrobiono też okrągłe wgłębienie, być może na świecę. Znajduje się za wiaduktem, przy ul. Przyjaciół Żołnierzy.
Niedaleko - w Pławnej (gm. Lubomierz) - jest kolejny krzyż. Widnieje na nim nietypowy jak na krzyże pokutne wizerunek sztyletu. Nietypowy, bo nie w firmie rytu, ale wypukły. Na obu bokach krzyża widać wgłębienia - to otwory na belkę z płotu, w który kiedyś był wkomponowany. Podobno jest świadectwem morderstwa księdza i służącej. 
Można go znaleźć przy płocie, po lewej stronie drogi prowadzącej do kościoła św. Tekli.

poniedziałek, 4 maja 2015

Arka pana Darka. Pławna

Wyobraźcie sobie człowieka, który pewnego dnia znajduje muszlę i kojarzy ją sobie z potopem, a potem... przychodzi mu do głowy myśl, że fajnie będzie wybudować własną arkę. I nie tylko sobie to myśli, ale rzeczywiście tę arkę buduje! Oto kolejna odsłona pomysłów Dariusza Milińskiego z Pławnej (pow. lwówecki, gmina Lubomierz).

W budowę nietypowej instalacji angażuje mieszkańców wioski. Arka powstaje m.in., z drewna z rozebranych stodół. Na łące nieopodal kościoła św. Tekli, za Zamkiem Śląskich Legend, powstaje wielka drewniana łódź - ma 40 metrów długości i 10 metrów wysokości. Obok wejścia do środka ustawiono trzymetrowej wysokości... łyżki- wiosła. Jestem pod wrażeniem nie tylko samego pomysłu, ale też realizacji. Dla mnie arka jest ciekawsza i bardziej klimatyczna niż zamek Milińskiego, który opisałam w poprzednim poście. 

Czego spodziewalibyście się w środku? Zwierząt ratowanych przed potopem? Nic bardziej mylnego! Wskazówkę co do zawartości arki otrzymujemy już na łące, na której rozsiadła się nietypowa łódź. Stoją tu sakralne rzeźby. I rzeczywiście - wewnątrz Miliński urządził "muzeum" sztuki sakralnej. To jednak nie jest Sztuka pompatyczna, przez wielkie S, ale raczej sztuka mała - ludowa, prymitywna (w dobrym tego słowa znaczeniu), bliska człowiekowi i codzienności, a przez to bardzo szczera.

niedziela, 3 maja 2015

Wyprawa do wnętrza baśni. Pławna

Pławna (pow. lwówecki, gmina Lubomierz) nie byłaby tym, czym się stała, gdyby nie pewien artysta, który postanowił tu zamieszkać i... zrobić rwetes. Dariusz Miliński w 1994 roku założył tu Grupę Artystyczną Pławna 9. Otworzył we wsi galerię i dom pracy twórczej. Na tym jednak jego działalność się nie skończyła. Innym pomysłem Milińskiego (jednym z wielu) było uruchomienie Zamku Legend Śląskich.

Zamek znajduje się przy drodze Bolesławiec-Jelenia Góra - nagle zza zakrętu wyłania się bajkowy pomarańczowy budynek z wieżyczkami, otoczony niezwykłymi baśniowymi rzeźbami, kukłami, lalkami. Wejście do zamku może stać się właśnie wyprawą do wnętrza baśni...
Największą frajdą nie są wcale karkonoskie legendy (można ich wysłuchać z nagrania) ani nawet same lalki. Najciekawsza jest możliwość animacji kukieł - można nimi dowolnie poruszać za pomocą linek. 

Same lalki... cóż, ciekawe, ale mam wrażenie, że zostały tu zgromadzone trochę chaotycznie. Sądząc po nazwie tego miejsca, można by spodziewać się wystawy tematycznej, poświęconej właśnie legendom (dolno)śląskim. Tymczasem jeździec bez głowy ma raczej niewiele wspólnego z tym regionem.
Tak samo "śląskie" jest coś w rodzaju Tolkienowskiego orka, którego figura znajduje się przed zamkiem. Szkoda, że ekspozycja nie została przygotowana konsekwentnie. Szkoda też, że w pomieszczeniu umieszczono opisy wystawy tylko w języku niemieckim. 
Trochę marudzę, ale i tak polecam wizytę w Pławnej , reklamowanej jako "miejsce magiczne".W otoczeniu zamku są też trzy pracownie (były akurat nieczynne): kowalstwa artystycznego, ceramiczna i litograficzna.
To świetnie, że w takiej małej miejscowości pojawił się ktoś, kto robi tu zamęt. Dzięki Dariuszowi Milińskiemu możemy na chwilę zamienić się w teatralnych reżyserów, potrafiących tchnąć życie w kukły. 
To oczywiście nie koniec działalności Milińskiego - niedługo kolejne migawki z Pławnej.