Do klasztoru magdalenek w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki), ufundowanego na przełomie XII i XIII wieku przez Jadwigę Śląską, trafiały początkowo grzesznice i pokutnice. Misją zakonu było ich nawracanie. Z czasem zakon stał się tak prestiżowy, że naborowi towarzyszyła specjalna selekcja - do grona magdalenek przyjmowano tylko panny "dobrze urodzone".
Dzisiaj klasztor to kompletna ruina. Pozostawiony bez zabezpieczenia po prostu się rozsypuje - w kwietniu tego roku część muru otaczającego zabudowania klasztorne posypała się na ulicę Strzelecką. Szczęściem akurat nikt tamtędy nie przechodził. Mimo planów rewitalizacji klasztoru (miał tu powstać amfiteatr i dom pielgrzyma) nie podjęto żadnych działań. Dopiero kiedy mur runął, zabezpieczono go, obudowując deseczkami...
Jak na ruinę zabudowania są dosyć rozległe. W środku głównych budynków znajduje się dziedziniec - być może dawny wirydarz. Przy dziedzińcu mieści się korytarz z charakterystycznymi podcieniami z krzyżowymi sklepieniami.