Do klasztoru magdalenek w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki), ufundowanego na przełomie XII i XIII wieku przez Jadwigę Śląską, trafiały początkowo grzesznice i pokutnice. Misją zakonu było ich nawracanie. Z czasem zakon stał się tak prestiżowy, że naborowi towarzyszyła specjalna selekcja - do grona magdalenek przyjmowano tylko panny "dobrze urodzone".
Dzisiaj klasztor to kompletna ruina. Pozostawiony bez zabezpieczenia po prostu się rozsypuje - w kwietniu tego roku część muru otaczającego zabudowania klasztorne posypała się na ulicę Strzelecką. Szczęściem akurat nikt tamtędy nie przechodził. Mimo planów rewitalizacji klasztoru (miał tu powstać amfiteatr i dom pielgrzyma) nie podjęto żadnych działań. Dopiero kiedy mur runął, zabezpieczono go, obudowując deseczkami...
Jak na ruinę zabudowania są dosyć rozległe. W środku głównych budynków znajduje się dziedziniec - być może dawny wirydarz. Przy dziedzińcu mieści się korytarz z charakterystycznymi podcieniami z krzyżowymi sklepieniami.
Z podcieni można wejść do bocznych cel i na zarosłe roślinnością piętro. Trzymamy kciuki, żeby miasto znalazło fundusze na zapowiadaną rewitalizację tego pięknego miejsca...
Z podcieni można wejść do bocznych cel i na zarosłe roślinnością piętro. Trzymamy kciuki, żeby miasto znalazło fundusze na zapowiadaną rewitalizację tego pięknego miejsca...
Przymocowana na stałe brama przy wejściu na teren klasztoru od strony kościoła św. Piotra i Pawła.
Tablica upamiętniająca elżbietankę, zgwałconą i zabitą w 1945 r. przez żołnierzy Armii Czerwonej.
Widok na klasztor od strony ulicy Strzeleckiej.
Podcienie przy dziedzińcu.
Uwaga na okazałe dziury w podłodze...
Miejsce na ognisko na dziedzińcu... Dzieło współczesne.
Miejsce na ognisko wybrukowano kapslami z butelek po piwie.
Dziedziniec, widok z piętra.
Pomieszczenia na piętrze, być może służyły jako cele.
Portal, do którego prowadzą schodki, to wejście do podcieni. Obok - między budynkami - łukowate wejście na dziedziniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz