Flaner to włóczęga z wyboru, wędrujący po mieście bez celu, bez mapy i bez planu, chaotycznymi i przypadkowymi ścieżkami. Zapraszam na taką właśnie przechadzkę po nocnym Wrocławiu, która tak naprawdę nie prowadziła donikąd ani nie przebiegała żadnym wytyczonym wcześniej szlakiem.
wtorek, 22 września 2015
czwartek, 17 września 2015
W cieniu zarazy. Dżuma na Śląsku
Dzisiaj mamy dla was coś szczególnego - pierwszy wpis gościnny na naszym blogu! Zdjęcia, które zamieszczamy, są naszego autorstwa - ruiny (chociaż "ruiny" to chyba za dużo powiedziane...) Kościoła Ofiarowania w Nowogrodźcu, którego historia jest ściśle związana z epidemią dżumy, o której pisze Paweł Skiersinis. Tekst, który dziś prezentujemy, jest właśnie jego autorstwa, a temat to jego propozycja - zapraszamy do odwiedzenia strony Pawła Historia z innej strony. Poniżej jego ciekawy tekst - zachęcamy do lektury!
Śląsk od zawsze był
regionem bogatym, dobrze zaludnionym i świetnie prosperującym. O te ziemie
toczyły się liczne wojny np. wojny śląskie pomiędzy Austrią, a Prusami, które
miały swoje 3 epizody. Jednak nie tylko konflikty zbrojne pustoszyły tę krainę,
pamiętajmy, że obce wojska rabowały, co się tylko dało i puszczały z dymem całe
wioski i miasta. Inną straszną plagą, która nawiedzała Śląsk i przylegające do
niego Łużyce, była plaga zarazy, pomoru. W tamtych czasach miasta równie nieubłaganie
dziesiątkowała dżuma, która była straszną, zakaźną chorobą gryzoni i ludzi.
Roznosiły ją szczury, a skutecznego lekarstwa nie znano. Umieralność w leczonych
przypadkach wynosi obecnie 20%, natomiast nieleczona zabija nawet wszystkich, i
tak praktycznie wówczas było. Wyobraźmy sobie, że chorobę próbowano odstraszyć
upiornymi strojami lekarzy oraz palono na obrzeżach miast ogniska, które miały
odgonić „zepsute” zarazą powietrze. Metody te wspomagano także modlitwą do św.
Rocha – świętego od zarazy, ale wszystkie te działania nie mogły przynieść
pożądanych skutków. Często w mieście ostała się tylko 1 lub 2 rodziny.
wtorek, 15 września 2015
Wieża przy cmentarzu. Nowogrodziec
Dziś zabierzemy was w dwa miejsca, położone tuż obok siebie. Pierwsze to nieco zapomniana wieża widokowa, drugie - równie zapomniany cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. Obiekty znajdziecie w Nowogrodźcu (pow. bolesławiecki), przy ul. Sienkiewicza, przy szosie prowadzącej do Milikowa i Gościszowa.
Wieżę w 1892 roku ufundował Francuz Alfred Simon, w setną rocznicę przybycia do miasta jego rodziny. Simon był właścicielem miejscowego młyna. W wieży mieściła się restauracja, a oplatał ją drewniany taras, po którym dziś już nie ma śladu. Niestety na wieżę nie da się wejść, a szkoda, bo miejsce ma potencjał i mogłoby stać się ciekawym punktem na mapie Nowogrodźca. Tymczasem jest zamknięta, a na szczycie już wyrastają młode drzewka...
Cmentarz wydaje się zapomniany, ale teren jest uporządkowany, do czego przyczynili się chłopcy z OSP. Jeszcze niedawno płyty były zarośnięte zielskiem, teraz są oczyszczone, a napisy czytelne.
sobota, 5 września 2015
Krzyże pokutne. Ocice, Stare Jaroszowice
Dawno nie było na blogu krzyży pokutnych. Nadrabiamy krzyżowe zaległości i zamieszczamy dwa kolejne - z Ocic i Starych Jaroszowic (pow. i gmina Bolesławiec).
Krzyż pokutny z Ocic znajduje się niedaleko kościoła Narodzenia NMP - po drugiej stronie ulicy, naprzeciw parkingu, poniżej niewielkiej skarpy. Z drogi może być niewidoczny. Przy okazji obeszliśmy kościół - warto tu zobaczyć kartusz herbowy rodziny von Maltzan nad wejściem do dawnej kaplicy grobowej z typowym barokowym motywem memento mori (1749).
Wygląda na to, że ktoś zadbał o wyeksponowanie krzyża - podłoże wybrukowano, zrobiono miejsce w murze oporowym. Ufff, w końcu nie trzeba było przedzierać się przez krzaczory i kłuć pokrzywami ;)
środa, 2 września 2015
Zrujnowany dwór. Kraszowice
Kraszowice (pow. i gmina Bolesławiec) to jedna z najstarszych miejscowości z terenu powiatu bolesławieckiego. Jest tu kopalnia kruszyw i elektrownia wodna, ale nas interesowało coś innego.
Jadąc z Kraszowic uliczką wzdłuż rzeki Bóbr - w stronę przysiółka Ulina - natkniecie się na ruiny renesansowego dworu. Dworzysko jest okazałe i trudno je przegapić, zwłaszcza że część gospodarcza znajduje się tuż przy ulicy, a znad drzew wystaje komin.
W wielu opisach tego miejsca można przeczytać, że w 1994 roku cenny renesansowy portal, który wieńczył główne wejście do dworu, został skradziony - warto sprostować, że portal znajduje się teraz w lapidarium przy Muzeum Ceramiki w Bolesławcu, o czym pisaliśmy w tym poście. Trudno stwierdzić, w jakich okolicznościach się tam znalazł.
Pierwsze prace remontowe zaplanowano na lato, ale jak na razie nie widać, żeby się na to zanosiło. Budynek nie jest zabezpieczony ani ogrodzony (nie licząc bardzo marnego ogrodzenia z siatki, w wieku miejscach porozrywanego). Trudno zresztą uwierzyć, że to miejsce da się podnieść z ruiny. W każdym razie trzymamy kciuki i mamy nadzieję, że to ambitne przedsięwzięcie zostanie zrealizowane.
piątek, 28 sierpnia 2015
Zapomniana świątynia. Ocice
W Ocicach (pow. i gmina Bolesławiec) znaleźliśmy kolejny opuszczony kościół, oczywiście ewangelicki. Budynek jest bardzo duży, trudno go przegapić, znajduje się w samym centrum wsi (naprzeciw skrętu na Bolesławiec). Po obejściu go dookoła stwierdziliśmy, że nie da się wejść do środka. Wszystkie okna i drzwi są szczelnie zabetonowane, nigdzie nie widać nawet najmniejszej szczeliny, przez którą można by się przecisnąć. Przynajmniej pozornie... Prawie zrezygnowaliśmy, ale odrobina ekwilibrystyki pomogła ;)
Trzeba przyznać, że kościół w Ocicach to miejsce, do którego trudno się dostać. Inne trudności wynikają ze stanu, w jakim znajduje się wnętrze i empory - łatwo tutaj o wypadek. Dlatego w trosce o ewentualnych zwiedzaczy nie polecamy wyprawy w to miejsce.
Kościół jest kompletnie ogołocony. Ołtarz został przeniesiony do czynnego katolickiego kościoła w Ocicach, resztę zapewne rozszabrowano. Na pierwszym zdjęciu pokazujemy ujęcie z lat 30. XX w. (znalezione w serwisie dolny-slask.org.pl) i dla porównania ujęcie z naszej wyprawy - widać, że wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, zniknęło. Cała podłoga jest pokryta potrzaskanymi epitafiami. Wejście na empory jest bardzo ryzykowne.
Budynek jest jak najbardziej do uratowania. Ktoś już chyba zaczyna o tym myśleć, bo w lipcu gmina Bolesławiec ogłosiła przetarg na remont dachu i prace porządkowe. W planach jest też zabezpieczenie okien na wysokości empor - ciekawe, czy to oznacza, że zostaną zamurowane jak te na parterze???
środa, 26 sierpnia 2015
Uwaga, głębokie wykopy. Cmentarz w Starych Jaroszowicach
Tuż za ruinami kościoła w Starych Jaroszowicach (pow. i gmina Bolesławiec) jest opuszczony cmentarz, który warto zobaczyć. Widok może być wstrząsający. Nie trzeba być wierzącym, żeby się zdołować w otoczeniu zbezczeszczonych miejsc pochówku...
Grobowce w większości zostały zdewastowane. Płyty są odsunięte lub wcale ich nie ma. Groby puste, doszczętnie splądrowane. Po niektórych mogiłach zostały tylko oplecione bluszczem dziury w ziemi. Chwila nieuwagi i można do takiej mogiły wpaść, zwłaszcza że w niektórych miejscach bluszcz ściele się gęsto jak zielony dywan, zasłaniając rozkopane nagrobki.
Ciekawe, czy ktoś z mieszkańców Alt Jaschwitz odwiedził cmentarz po wojnie. Ciekawe, co mógł czuć na widok rozkopanego grobu ojca / matki, żony / męża, dziecka...
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Witraż-graffiti w ruinach kościoła. Stare Jaroszowice
Nad wejściem do pozostałości ewangelickiego kościoła w Starych Jaroszowicach (pow. i gmina Bolesławiec) znajduje się fragment z Księgi Rodzaju w tłumaczeniu Marcina Lutra. Nieco już zatarty napis głosi: "O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba". Rzeczywiście, miejsce może przejąć grozą. Po wybudowanym w latach 1842-1844 kościele zostały zgliszcza.
Ruiny kościoła widać z głównej szosy przecinającej wieś - po prawej stronie drogi, jadąc w kierunku Bolesławca. O tej porze roku znad drzew wystaje tylko wieża. Budynek nie jest w żaden sposób zabezpieczony, prowadzi do niego polna droga.
sobota, 22 sierpnia 2015
Lista Grundmanna, czyli ukryte skarby
Dużo ostatnio mówi się o odnalezieniu Złotego Pociągu w okolicach Wałbrzycha. Sprawa jest tyleż głośna, co kontrowersyjna. Mnożą się spekulacje i hipotezy, ale istnienie pociągu wywiezionego przez nazistów z Wrocławia, po brzegi wypełnionego kosztownościami, nie zostało jeszcze potwierdzone. Nie istnieją żadne dokumenty, które uwiarygodniłyby historię Złotego Pociągu. Inaczej jest ze skarbami ukrytymi na Dolnym Śląsku przez Gunthera Grundmanna - te skrytki istniały naprawdę i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Kim był Grundmann? Ten niemiecki historyk sztuki i konserwator dzieł sztuki w czasie II wojny światowej pełnił funkcję Konserwatora Zabytków Dolnego Śląska. Zgromadził najcenniejsze dolnośląskie dzieła sztuki i ukrył je w prawie 80 skrytkach rozlokowanych na terenie całego regionu. Sporządził tzw. listę Grundmanna, zawierającą zaszyfrowane informacje o lokalizacji skarbów. Jakie cele mu przyświecały? Gdzie zostały ukryte kosztowności? Co stało się z nimi po wojnie?
| Pałac w Żarskiej Wsi, miejsce przechowywania zbiorów sztuki z Muzeum Miejskiego w Goerlitz |
czwartek, 13 sierpnia 2015
Kiedyś było tu ładnie... Stacja Węgliniec
Podróżując w okolicach Borów Dolnośląskich, trudno ominąć tę stację. Pamiętam rozległą restaurację kolejową i poczekalnię - dzisiaj te pomieszczenia niszczeją, w dawnej restauracji zapada się już sufit. Nie ma też kasy biletowej. Zastąpiono ją na chwilę automatem biletowym. Automat się zepsuł, więc go po prostu usunięto... Nie ma zadaszenia peronów - została tylko strasząca metalowa konstrukcja. Farba odchodzi od ścian budynku, a okna, z których wypadły szyby, zasłonięto po prostu dyktą...
Trudno patrzeć, jak stacja się rozpada. Za każdym razem, kiedy tam jestem, wydaje mi się, że dworzec wygląda jeszcze gorzej niż przy poprzedniej wizycie i jakoś nie zanosi się na to, by miało się to zmienić...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



