Pierwsze, co musimy zrobić, to serdecznie podziękować obecnemu właścicielowi budynku za możliwość obejrzenia szkoły i zrobienia zdjęć, ale przede wszystkim - za ciekawą rozmowę! To osoba, która bardzo dba teraz o to, żeby budynek nie ulegał dalszym zniszczeniom.
Szczególna architektura budynku sprawia, że można go pomylić z kościołem - ale nie! To była szkoła ewangelicka, w której znajdowała się też kaplica. Powstała w 1896 roku. W oknach znajdowały się witraże - dziś niestety nie ma po nich śladu.
Zachowały się natomiast zdobione okuciami drzwi wejściowe. Na parterze mieściły się klasy szkolne, a na piętrze kaplica. Miejsce po dawnej kaplicy jest jeszcze pokryte dachem (to ta strona, po której widać wieżyczkę). Niestety pozostała część dachu zapadła się w 2005 roku.
Wyobrażam sobie, jak kiedyś wyglądało to miejsce. Było pewnie wypełnione uczniami, ich gwarem, śmiechem, rozmowami oraz - skoro obiekt był ewangelicki - modlitwami. Dzisiaj jest tu cicho i pusto, ale przynajmniej nikt nie dewastuje tego, co się zachowało..
Co istotne, Posada znajduje się tuż przy granicy polsko-niemieckiej na Nysie Łużyckiej, więc lokalizacja jest niezła. Podobno przeprawa na Nysie ma być odbudowana, ma tu też powstać ścieżka rowerowa, która będzie przebiegać niedaleko szkoły. Biorąc pod uwagę umiejscowienie Posady i plany zagospodarowania przygranicznej wsi, zakup tej nieruchomości może być kuszący - oby znalazła inwestora!
Okna były dawniej ozdobione witrażami.
Na dachu widać drewnianą wieżyczkę, która mieściła dzwon zwołujący dzieci na lekcje. Po prawej drzwi. Wejście do środka jest wzbronione.
Drzwi wejściowe na parter, na którym mieściły się sale lekcyjne.
Fragmenty zdobień.
Widok na tyły budynku. W tej części, na piętrze, była kaplica.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz