czwartek, 30 kwietnia 2015

Krzyże pokutne. Gronów, Sławnikowice

Krzyż pokuny w Sławnikowicach (pow. i gmina Zgorzelec) znajduje się w murze, przy kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (po lewej stronie bramy). Jest otoczony łańcuchem. Nie widnieje na nim narzędzie zbrodni, tylko znak krzyża. 

Inaczej jest w Gronowie (pow. i gmina Zgorzelec) - na tym krzyżu widać coś w rodzaju szerokiego noża czy sztyletu. Tym razem nie jest to krzyż wkomponowany w mur, ale "wolnostojący". Jest umieszczony za kościołem pw. NMP, przy głównej drodze przebiegającej przez wieś. Niestety od przodu zasłania go siatka - co prawda cienka, ale i tak ogranicza trochę widoczność. Tył krzyża można obejrzeć, zaglądając przez kościelny mur.

środa, 29 kwietnia 2015

Składnica skarbów. Jelenia Góra

Pałac Paulinum w Jeleniej Górze pełni dziś funkcję hotelu, ale tuż po wojnie był największą w Polsce składnicą dzieł sztuki. Początki obiektu sięgają XVII wieku, kiedy jeleniogórscy jezuici zakupili teren za miastem. Utworzony tu folwark nazwali Paulinenhof (od imienia Paula Kottinga, pierwszego przełożonego klasztoru). Po sekularyzacji majątku kościelnego teren trafił do rąk Richarda von Kramsta, który wybudował tu okazałą rezydencję. 
W latach trzydziestych XX wieku pałac zmienił właściciela - Niemiecki Front Pracy zorganizował w Paulinenhof obóz szkoleniowy dla członków NSDAP. 

Po wojnie Polacy zorganizowali w Paulinum Składnicę Muzealną Ministerstwa Kultury i Sztuki. Składowano tutaj m.in. dzieła sztuki odnalezione w skrytkach z listy Grundmanna (pisałam więcej o skrytkach we wpisie o kościele z Gościszowa).  Poszukiwaniami "skarbów" zajmowała się po wojnie komisja rewindykacyjna MKiS kierowana przez Witolda Kieszkowskiego. 

Współczesny pałac to obiekt hotelowy, więc nic dziwnego, że jest w świetnym stanie. Za budynkiem znajduje się niewielki plac z tarasem, zdobionymi filarami i fontanną. Poza samym pałacem warto zobaczyć resztki parku krajobrazowego. Założenie parkowe powstało w XIX wieku. Opierało się na wykorzystaniu naturalnego ukształtowania terenu - przede wszystkim formacji skalnych na Górze Krzyżowej (Kreuzberg). Do dziś zachowały się ławki wykute w skałach - jedna z nich znajduje się na szczycie wzgórza, niestety została "ozdobiona" przez miłośników niebieskiej farby...

 Panorama pałacu


wtorek, 28 kwietnia 2015

Socrealistyczna pamiątka. Zgorzelec

Miniony ustrój przypomina o sobie za sprawą takich perełek, jak socrealistyczny malunek na ścianie budynku u zbiegu ulic Warszawskiej i Emilii Plater w Zgorzelcu. 
Zdjęcie nie jest dobrej jakości - zrobiłam je z samochodu, korzystając z postoju na czerwonym świetle. Jednak pomimo jakości muszę je tu zamieścić - wspaniale pokazuje pokraczność "sztuki" wprzęgniętej w służbę doktrynie. Na pierwszym planie wsparty na łopacie przodownik, za nim - zdaje się - działacz partyjny, a na samym końcu, w tle - matka. 
Po drugiej stronie okien widocznych na zdjęciu jest jeszcze murarz i tynkarz, niestety nie zdążyłam ich sfotografować.
Co robić z takimi świadectwami realizmu socjalistycznego? Czy nadal mogą współtworzyć przestrzeń miejską w kraju postkomunistycznym? Pytania zostawiam otwarte, chociaż przyznam, że ciekawi mnie ten wycinek Zgorzelca.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Krzyże pokutne. Jelenia Góra

W ścianie Cerkwi Świętych Apostołów Piotra i Pawła przy ul. 1 Maja w Jeleniej Górze znajdują się dwa krzyże pokutne - ciekawe ze względu na ryty. Na większym wyryto dwa narzędzia zbrodni - kuszę (lub łuk) i miecz. Wyobrażam sobie, że ofiara została dobita (prawdopodobnie gdyby było dwóch zabójców, byłyby też dwa osobne krzyże).
Mniejszy krzyż posiada ryt, który pewnie można uznać za rzadkość. Widnieje na nim dość nietypowe narzędzie zbrodni - drabina...  Cerkiew łatwo znaleźć, idąc jeleniogórską "majówką".

niedziela, 26 kwietnia 2015

Memento mori. Jelenia Góra

Zespół barokowych kaplic grobowych otaczających Kościół Łaski w Jeleniej Górze został niedawno zrewitalizowany. Pamiętam "garnizon" sprzed lat - grobowce były wtedy w strasznym stanie. Dzisiaj wyglądają świetnie. Zadbano o najmniejsze szczegóły - zabezpieczono nawet niewielkie fragmenty nagrobków, umieszczając je we wnękach w murze i tworząc w ten sposób lapidarium. 

Pierwsze mauzolea bogatych jeleniogórskich kupców wybudowano w 1710 roku. Były przeznaczone dla zamożnych członków tutejszej Fraterni Kupieckiej, tzw "panów woali" (miejscowych producentów i eksporterów płótna). Według kroniki miasta Moritza Vogta król Fryderyk II w pierwszym momencie, patrząc na okazałe kupieckie grobowce, wziął je za domy mieszkalne... Rzeczywiście, w czasach swojej świetności kaplice grobowe mogły wyglądać jak małe wille. 

Do dziś zachowało się dziewiętnaście kaplic grobowych oraz szereg epitafiów. Po wojnie cmentarz został zdewastowany i splądrowany. Rozkradziono kamienie nagrobne, które wykorzystywano jako wtórny surowiec budowlany.
Teraz co prawda dawna nekropolia (obecnie park) jest odnowiona, ale łatwo znaleźć znaki powojennych zniszczeń.
To, co mnie najbardziej uderzyło, to posągi i płaskorzeźby pozbawione głów... Dekapitacja nie ominęła nawet elementów typowo sakralnych - mnóstwo tu bezgłowych jezusków i aniołków. Niestety, nie uchroniło ich przed wandalizmem ani to, że są zabytkami, ani to, że zdobią miejsce czyjegoś pochówku. 

Warto zejść z parkowych alejek i podejść do grobowców, żeby przyjrzeć się z bliska szczegółom. Detale nagrobne mają typowo barokowy klimat - przychodzi mi na myśl memento mori, bo niemal na każdej kaplicy można znaleźć wizerunki śmierci lub trupich czaszek. 

Jelenia Góra to przykład dobrych praktyk cmentarnych - bardzo mnie cieszy, że odnowiono to miejsce i nie dopuszczono do jego dalszej degradacji.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Parkowa reaktywacja. Iłowa

Da się? Da się! Że się da, udowodniła Iłowa (pow. żagański). Niewielkie miasteczko w powiecie żagańskim nie dopuściło do tego, żeby przypałacowy zabytkowy teren parkowy zamienił się w chaotyczną dżunglę. Zamiast zapuścić "poniemiecką" przestrzeń do szczętu, postarało się o fundusze na reaktywację dworskiego parku w ramach projektu Pogranicze pięknieje. 

Pierwsze wzmianki o pałacu w Halbau (Iłowej) pochodzą z XIV wieku. W kolejnych stuleciach pałac był wielokrotnie rozbudowywany, wiele razy zmieniali się też jego właściciele. Pierwsze założenie parkowe powstało w XVII wieku. Jego rekompozycja przypada na początek XX wieku. Wtedy powstał tu ogród chiński i ogród japoński, a ich pomysłodawcą był hrabia Fryderyk von Hochberg, ambasador Niemiec w Japonii i założyciel Ogrodu Japońskiego w Breslau (Wrocławiu). Ogród wrocławski z 1913 roku był wzorowany właśnie na ogrodzie z Iłowej, który założono w 1902 roku (to pierwszy ogród japoński w Europie!). Natomiast w zachodniej części istniał park chiński.

Co stało się z tym miejscem po wojnie? Pałac nie zamienił się w ruinę, ponieważ ulokowano w nim szkołę rolniczą (dziś mieści się tu szkoła ponadgimnazjalna). Inaczej było z parkiem japońskim. W epoce Halbau - niemieckiej "Iłowy" - były tu kamienne latarnie, lampiony, herbaciarnia. Wszystko to zaraz po wojnie zostało rozszabrowane. 
Dziś jest inaczej, ale jeszcze kilka lat temu rokowania nie wypadłyby pomyślnie - bramy księżycowe były zarośnięte krzewami i pobazgrane przez domorosłych grafficiarzy, a Mostek Miłości przerzucony nad ulicą wyglądał, jakby za chwilę miał runąć. A jednak teren nie popadł w zapomnienie - dzięki dofinansowaniu ze środków UE zrekultywowano iłowski park, który wygląda dziś czarująco. Nie pozostaje nic innego, tylko pochwalić Iłowę - i zachęcić do odwiedzenia miasteczka!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dziupla alchemika. Sławnikowice

Sławnikowice (pow. i gmina Zgorzelec) to senna wioska łańcuchowa, zamieszkana przez niespełna 400 duszyczek. W tutejszym pałacu w XVII wieku mieszkał Ehrenfried Walther von Tschirnhaus - wynalazca miśnieńskiej porcelany. Wybudował we wsi hutę szkła, przeprowadzał eksperymenty optyczne i opracował technologię fabrykacji europejskiej porcelany. 
To właśnie on jest twórcą tej technologii, chociaż opracowanie receptury miśnieńskiej przypisuje się niekiedy Johannowi Friedriechowi Bottgerowi. Bottger dostał zadanie od Augusta Mocnego - miał stworzyć dla niego szczere złoto.
We współpracy z von Tschirnhausem stworzył jednak nie złoto, ale porcelanę. Według nowych źródeł mistrz ze Sławnikowic (czy raczej: Kieslingswalde) nie był wcale pomocnikiem Bottgera, ale jego nauczycielem i rzeczywistym wynalazcą miśnieńskiej porcelany. Mistrz przez swoje badania doprowadził niestety rodzinę do finansowej ruiny.
Pałac w Sławnikowicach był po wojnie siedzibą szkoły podstawowej - dziś jest dzierżawiony przez Polsko-Saksońską Fundację Tschirnhaus Museion. Być może gdyby tuż po wojnie nie ulokowano tutaj szkoły, budynek podzieliłby los wielu innych opuszczonych pałaców na Dolnym Śląsku. Pałac jest w bardzo dobrym stanie. Nieco gorzej wyglądają położone obok budynki gospodarcze, które dawniej funkcjonowały przy pałacu. Natomiast po starej gorzelni i browarze pozostały tylko resztki (zabudowania spłonęły w 1812 roku).

Jednak ciekawsze wydaje się otoczenie kościoła (dawniej ewangelickiego). Nad portalem znajduje się kartusz herbowy rodu von Tschirnhaus. Po obu stronach portalu umieszczono rzeźbione trupie czaszki. Zachowały się też dwa epitafia z 1684 roku - na jednym z nich wyryto fragment z Księgi Hioba. Niestety, jest też puste miejsce po płycie nagrobnej, która została skuta z muru. Przed wejściem na teren kościelny znajduje się krzyż pokutny. Zamiast rytu narzędzia zbrodni widnieje na nim ryt krzyżyka. 

Przez Sławnikowice przebiega dolnośląski odcinek Drogi Świętego Jakuba, biegnący dalej do granicy z Niemcami w Zgorzelcu, a prowadzący do Hiszpanii, do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Przebiega tędy również Euroregionalny Szlak Rowerowy ER-4. Na koniec jeszcze jedna sprawa - Sławnikowice (tak jak sąsiedni Gronów) zostały objęte inicjatywą Przygoda z Nysą, dzięki czemu stanęły tu tablice informacyjne. Mała rzecz, a cieszy!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Grozi zawaleniem. Jędrzychowice

Co prawda na żadnej ze ścian pałacu w Jędrzychowicach koło Zgorzelca nie widziałam tabliczki "Budynek grozi zawaleniem", ale jego wygląd mówi sam za siebie. Pałac powstał w XVI wieku. W 1611 roku powiększono go o wieżę i skrzydło.
Po skrzydle zostały tylko resztki fundamentów, natomiast wieża nadal jakoś się trzyma. Podobno jeszcze 20 lat temu były w niej okrężne schody - zostały jednak wyburzone. We wnętrzu wieży widać jednak, którędy przebiegały.
Przy wieży zachowała się fasada. W korytarzyku widoczne są sklepienia i płaskorzeźby. Prowadzi on do wnętrza Sali Rycerskiej - ostały się cztery ściany, ale dachu nie ma. Wszystko oczywiście porasta zielenina.


Pałac był otoczony parkiem, nieopodal mieścił się browar, ogrody i oranżeria. Dzisiaj zieleń wokół zabytku rośnie chaotycznie. Warto jednak pójść kawałek dalej - za pałacem znajduje się wzgórze, a u jego podnóża łukowate wejście do... Hmm, no właśnie, trudno stwierdzić, do czego. Może były to pałacowe piwnice? A może schron? W każdym razie wejście wgłąb obiektu zostało zamurowane. Teraz służy jako składowisko śmieci i starych opon.

W internecie znalazłam wzmiankę, że pałac został w 1945 roku zbombardowany przez niemieckie lotnictwo, co miało być karą dla właściciela za jego antyhitlerowskie poglądy. Wspominam o nalocie anegdotycznie, bo nie udało mi się potwierdzić, że rzeczywiście tak było.
Zachęcam do odwiedzenia pałacu - w Jędrzychowicach należy skręcić z drogi wojewódzkiej na skrzyżowaniu w prawo (jadąc w stronę Zgorzelca). Budynek stoi na niewielkim wzniesieniu, jest widoczny z ulicy.

sobota, 18 kwietnia 2015

Krzyże pokutne. Żagań, Stary Żagań

W Starym Żaganiu są cztery krzyże pokutne - wszystkie zgromadzone w jedynym miejscu - wmurowane w ogrodzenie kościoła NMP Królowej Polski. Co prawda jest przy nich tabliczka, ale muszę przyznać, że nie zauważyłam ich pomimo tego, że od kilku lat przynajmniej raz w tygodniu przejeżdżam obok tego muru... A kościół trudno przegapić - znajduje się po lewej stronie drogi wojewódzkiej do Nowogrodu Bobrzańskiego.
Kolejny krzyż pokutny na terenie województwa lubuskiego znajduje się ok. 3 km dalej - w Żaganiu. Żagański krzyży również jest wmurowany w kościelne ogrodzenie - znajduje się po prawej stronie głównej bramy do kościoła NNMP przy ul. Podgórnej. Nie jest oznakowany, więc znów zagwozdka - czy to aby krzyż pokutny? Według broszurki Szlakiem krzyży pokutnych po obu stronach Odry - tak. Według wykazu PTTK - nie.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Cmentarne pobojowisko. Zagań

Cmentarz "na górce" w Żaganiu powstał w 1539 roku, krótko po wprowadzeniu w mieście reformacji. Założono go z powodu niechęci do chowania katolików i protestantów na wspólnej nekropolii. Protestanci byli grzebani na nieistniejącym dziś cmentarzu przy Bramie Szpitalnej, a katolicy właśnie "na górce".
Historia zmienia się w 1945 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej do Żagania. Rosjanie obchodzili się z niemieckimi mieszkańcami brutalnie. Gwałty były na porządku dziennym, Niemców przepędzano z jednej części miasta do innej. Ograniczono im też dostęp do cmentarza. W lutym-marcu niemieckie trupy - obojętnie, czy katolickie, czy protestanckie - były grzebane w ogródkach przydomowych i w parku książęcym. 
W marcu 1945 ludności niemieckiej pozwolono na korzystanie z nekropolii - z jednym zastrzeżeniem. Z cmentarza "na górce" mogły korzystać tylko osoby zamieszkujące tereny po lewej stronie rzeki Bóbr. Niemców wysiedlono z Żagania w 1946 roku - od tamtej pory ich groby tworzą pobojowisko. 
Dziwny to twór - stare, niemieckie nagrobki (raczej ich resztki) wkomponowane chaotycznie w nowsze, polskie. Fragmenty starych nagrobków leżą porozrzucane po terenie cmentarza bez ładu i składu. Epitafia umieszczone w cmentarnym murze kruszeją, niektóre są wyrwane i pozostawione po prostu na ziemi.