sobota, 20 czerwca 2015

Gród rycerski, ale bez rycerskiego etosu... Pławna

Naprzeciw Zamku Śląskich Legend w Pławnej znajduje się kolejne miejsce zagospodarowane przez Dariusza Milińskiego - gród rycerski. Ogromna głowa (nie mam pomysłu, czyja), do której można wejść i drewniany koń trojański to fajne pomysły i nieźle się prezentują. Poza tym niestety niewiele tu interesujących rzeczy i muszę przyznać, że gród mnie rozczarował. 

Dziwi przede wszystkim jego obecny stan - tak, jakby gród został wybudowany i porzucony. Po mini-zoo zostały puste, smutne klatki. Obok nich prowizoryczny kosz na śmieci zrobiony z wiadra, a w środku różne dziwadła, np. zużyty pampers. Parasole ogrodowe  złożone i upchnięte gdzieś w kącie. Ogólny nieporządek i wrażenie jakiejś takiej sztuczności, atrapy i prowizorki.

O ile w zamku legend i arce byli zwiedzający, o tyle gród świecił pustkami - poza osobnikiem, który miał oprowadzać po tym miejscu (czy też tylko kasować bilety) i poza nami nie było tu nikogo - taka sobie przestrzeń, co prawda z drewnianymi domkami, ale za to bez życia. Pan oprowadzacz zrobił z nami rundkę wokół grodu, ale niewiele można było się dowiedzieć o idei tego miejsca, która pozostaje dla mnie nieodgadniona.



Polecać? Polecam. W sumie w takiej miejscowości jak maleńka Pławna, takie miejsca działają na korzyść lokalności. Ale jednak byłoby dobrze, gdyby gród został wysprzątany i wyreperowany...

Tyle zostało po mini-zoo... 

Gród rycerski w Pławnej - po drugiej stronie ulicy jest Zamek Śląskich Legend. 

A ta głowa mi się podoba - można wejść do środka i wspiąć się na piętro, zęby zajrzeć przez oczodoły tej nieodgadnionej postaci. 

Do wnętrza konia trojańskiego również można wejść (chociaż z rycerstwem to ma on wszakże niewiele wspólnego...). 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz