Cmentarz ewangelicki w Zatoniu, którego początki sięgają XVIII wieku, jest pisany w rejestr zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Nie wygląda jednak jak teren zabytkowy.
Dawna nekropolia znajduje się za ruinami kościoła pw. Marii Magdaleny. Część epitafiów jest wmurowana w ogrodzenie.Okazuje się niestety, że Zatonie jest chyba jakimś pechowym miejscem dla zabytków.
Pisaliśmy niedawno o kościele, który stał się przedmiotem bezmyślnej dewastacji - został podpalony w 2011 roku. Niestety, cmentarz również ucierpiał na skutek ludzkiej bezmyślności.
W marcu 2015 roku ktoś połamał i podpalił drewniane krzyże, poprzewracał nagrobki, potłukł znicze. Dotyczy to nie tylko starej niemieckiej części cmentarza, przylegającej do kościoła, ale też tej części, która jest położona nieco dalej, za starym murem - z mogiłami Polaków. Stan cmentarza nie jest jednak wynikiem zdarzenia z tego roku - to efekt długotrwałego zapominania o przeszłości tej miejscowości.
Szkoda... Co tu dużo pisać, można pozostawić tę sprawę bez komentarza. Ale można też zapytać, co porabia Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków? Co słychać w legnickiej Kurii sprawującej nadzór nad sakralnymi zabytkami w Zatoniu?
Podwójny grób - oba zdjęcia spoczywających tu osób zostały wyrwane.
Pod murem kościelnym leży stos elementów z nagrobków.
Przez trawę trzeba się przedzierać, nie ma żadnej ścieżki - widać dawno nikt nie podchodził do muru.
Oczywiście w takich miejscach musi być w użyciu również sprej.
Zapadnięty grobowiec i skute napisy na płytach nagrobnych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz