czwartek, 14 maja 2015

Kościół zabity dechami. Tomaszów Bolesławiecki

Opuszczony kościół ewangelicki pw. Św. Antoniego znajduje się w samym centrum Tomaszowa Bolesławieckiego, przy drodze krajowej 94. Niestety, nie udało nam się dostać do wnętrza - wszystkie drzwi są zamknięte, a okna zabite deskami. Udało się jednak zrobić kilka zdjęć przez szczeliny między deskami.

Kościół powstał w 1742 roku. W 1765 r. uległ zniszczeniu na skutek pożaru, odbudowa zakończyła się dwadzieścia lat później. Podobno od 1945 roku nie był użytkowany - Polacy zajęli znajdujący się niedaleko, po drugiej stronie drogi, kościół katolicki. 
Jednak z rozmowy z napotkanym przypadkiem mieszkańcem Tomaszowa wynika co innego - pan twierdzi, że jeszcze w latach 60. kościół był czynny, a on sam przyjmował tam pierwszą komunię. Poza tym dowiedzieliśmy się od niego kilku innych rzeczy. Do kościoła nie da się dostać, a klucze do niego ma katolicki proboszcz. Poprzedni ksiądz rozpoczął remont obiektu (stąd nowe rynny i dach).
Nasz rozmówca twierdzi, że gdyby nie to, budynek dawno by się rozwalił, ale dzięki nowemu dachowi przetrwał. Po odejściu księdza nikt nie podjął się kontynuacji prac remontowych.

Trzeba przyznać, że kościół jest do uratowania, tylko widocznie nie ma komu się tym zająć, mimo że budynek jest wpisany na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Wnętrze - na tyle, na ile można było je dostrzec - też nie sprawia wrażenia jakoś szczególnie zdewastowanego. Pewnie gdyby kościół nie był zabity na głucho, środek wyglądałby znacznie gorzej.
Szkoda, że nie udało nam się wejść, ale i tak można było dostrzec rzędy ławek (ponumerowane - co charakterystyczne dla ewangelickich świątyń), pierwszą kondygnację empor i emporę w owalnym kształcie - miejsce dla chóru. 
Ślady jawnej dewastacji to potrzaskane elementy pomnika, leżące niedaleko kościoła. Po datach 1914-1918 można się domyślić, że był to pomnik ku czci niemieckich żołnierzy poległych w I wojnie światowej .

Tak wyglądało podziwianie wnętrz i robienie zdjęć...

Fragment wieży, odbudowanej po pożarze w 1785 roku. 

Widzicie nową rynnę? Szkoda, że poprzedni ksiądz nie zrealizował swojego planu odbudowy kościoła - nie jest jeszcze za późno, kościół - chociaż opuszczony - nie jest w jakimś szczególnie tragicznym stanie. Możne ktoś się tym zainteresuje?

Pierwsza kondygnacja empor - drugiej już nie dało się dostrzec z tej perspektywy.


To boczne pomieszczenie - nie wiem, do czego mogło służyć.

Ławki z numeracją, pierwsza kondygnacja empor i - po lewej - półkolista empora dla chóru. 


Niestety, drzwi i okna zamknięte na głucho. Nie radzę się włamywać - budynek jest pod alarmem.

Leżący nieopodal kościoła fragment pomnika, prawdopodobnie ku pamięci niemieckich żołnierzy poległych w I wojnie światowej.
1914-1918. Fragment tego samego pomnika. Z drugiej strony kościoła, przy ulicy, znajdują się dwa cokoły - być może tam stał kiedyś pomnik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz