Warto przejść się wokół kościoła z kilku powodów. Oprócz krzyży pokutnych jest tu też pręgierz o wysokości 135 cm. Dawniej był wmurowany w ogrodzenie, o czym świadczą fragmenty mocowania. Zaraz za bramą kościelną kolejne ciekawe obiekty - odrestaurowane epitafia, prawdopodobnie barokowe - putto plus ludzka czaszka równa się barok ;). To nie wszystko - jest tu jeszcze... śmietnik cmentarny. Został zbudowany m.in. z niemieckich nagrobków przedwojennych mieszkańców wsi Arnsdorf (Miłkowa).
sobota, 1 października 2016
Krzyże pokutne. Miłków
niedziela, 25 września 2016
Zamek Chojnik. Sobieszów
Zamek Chojnik (Chojnasty, Kynast) nigdy nie został zdobyty. Warownię Schaffgotschów położoną na wysokości 627 m n.p.m. zniszczyło uderzenie pioruna w 1675 roku. Już w XIX wieku ruina była popularną sudecką atrakcją - znajdowała się tu gospoda i schronisko turystyczne. Po II wojnie światowej zamek był kilkukrotnie remontowany - teraz (wrzesień 2016) trwa kolejny remont.
Zamek ma oczywiście swojego ducha. Jak głosi legenda właściciel zamku powodowany pychą postanowił objechać konno mury warowni. Próba nie powiodła się - pyszałek spadł w przepaść. Jego córka Kunegunda, pogrążona w żałobie, postanowiła, ze odda rękę temu, kto zdoła objechać zamek na grzbiecie konia. Oczywiście wszyscy śmiałkowie ginęli marnie. Razu pewnego zjawił się rycerz, na widok którego serce Kunegundy zabiło mocniej. Rycerz ów dokonał niemożliwego - okrążył konno zamek. Oświadczył jednak księżniczce, że nie weźmie jej za żonę, bo zginęło przez nią tylu nieszczęśników. Rycerz odjechał, a Kunegunda w wielkiej rozpaczy rzuciła się w urwisko.
piątek, 9 września 2016
Zamek Henryka. Wzgórze Grodna, Marczyce
Wzgórze Grodna o wysokości 506 m n.p.m. to najwyższy szczyt Wzgórz Łomnickich i wzniesienie należące do Korony Sudetów Polskich. Na szczyt prowadzą dwa szlaki: żółty ze Staniszowa i niebieski z Marczyc (gmina Podgórzyn, pow. jeleniogórski). My wybraliśmy szlak niebieski - bardziej wymagający, zwłaszcza w końcowej partii, kiedy podejście wznosi się dosyć stromo. Przy tym szlaku znajdują się skałki - Skalna Ściana i Urwisko. Warto wybrać tę trasę choćby po to, aby zatrzymać się na chwilę na skałce Urwisko - roztacza się z niej piękny widok na zbiornik Sosnówka i Karkonosze.
A na samym szczycie Grodnej znajdziecie ruiny zamku Henryka. Jeszcze kilka lat temu było to opuszczone miejsce, teraz zamek jest remontowany - w wieży zainstalowano schody, można już wejść na górę (przed remontem schodów nie było). Podczas naszego wypadu remont nadal trwał - w części przylegającej do wieży.
Jednak inna wersja przeczy tej historii. Zamek nie był wynikiem zazdrości, ale został ufundowany jako pawilon myśliwski złożony z wieży pełniącej funkcję punktu widokowego i przylegającej do niej Sali Myśliwskiej. Już po ukończeniu prac (1841) szczyt Grodnej odwiedzali kuracjusze i turyści (gościła tu np. Izabela Czartoryska), jednak jeszcze przed 1939 rokiem zamek został opuszczony. Na szczęście teraz jest ratowany przed całkowitą rozsypką.
poniedziałek, 5 września 2016
Wodospad Kamieńczyka. Szklarska Poręba
Wodospad Kamieńczyka (846 m n.p.m.) to najwyższy wodospad po polskiej stronie Sudetów - jego wysokość wynosi 27 metrów. Znajduje się na obszarze ścisłej ochrony, na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego.
Wejście do wąwozu jest płatne - 3 zł bilet ulgowy i 6 zł bilet normalny. W miesiącach letnich zejście jest możliwe w godzinach 8:00-20:00, obowiązkowo w kasku ochronnym.
Podobno za środkową kaskadą znajduje się sztuczna grota - Złota Jama wykopana przez Walonów, którzy przed wiekami poszukiwali tutaj ametystu. Drogocenne kamienie to również motyw legendy związanej z wodospadem. To właśnie ich poszukiwał Kamieńczyk Bronisz - klejnoty miały uzdrowić jego chorą matkę. Otrzymał kamienie od zakochanej w nim rusałki Łabudki i wyruszył do domu, by uleczyć matkę. Obiecał jednak rusałce, że do niej wróci. Po kilku dniach Łabudka ruszyła na poszukiwania Bronisza. Ujrzała, jak śmiertelnik spada w przepaść i skoczyła za nim. Jej siostry tak długo rozpaczały, że z ich łez powstał Wodospad Kamieńczyka.
Miejsce jest po prostu baśniowe - nic dziwnego, że właśnie tutaj nagrywano sceny do filmowej adaptacji Opowieści z Narnii. Po obejrzeniu Kamieńczyka z dna wąwozu można jeszcze wejść na platformę widokową przy schronisku Kamieńczyk, a stamtąd podziwiać najwyższy stopień wodospadu.
środa, 31 sierpnia 2016
Krzyż pokutny i chłopcy bez głów. Ochla
Historia krzyża pokutnego w Ochli (od jakiegoś czasu należącej do zielonogórskiego Nowego Miasta) jest dosyć dobrze opisana. W 1604 roku Adam von Unruh zamordował Bartela Vettera, pasterza owiec. Żona owczarza zażądała zadośćuczynienia w wysokości 2000 talarów. Sędzia jednak okazał się stronniczy - von Unruh nie był byle kim - to ówczesny właściciel części Ochli.
Krzyż znajduje się po lewej stronie schodków prowadzących na teren kościoła parafialnego Najświętszej Trójcy - za słupkiem i płotkiem wytyczonym wzdłuż schodów. Z ulicy jest praktycznie niewidoczny, zasłaniają go krzewy, przez które zresztą trzeba się przedrzeć, żeby podejść bezpośrednio do krzyża.
Warto przy okazji podejść pod kościół i obejrzeć renesansowe płyty nagrobne. Największa przedstawia rycerza von Knobelsdorff. Trzy mniejsze to sylwetki dziecięce - Sigmunt, Friedrich i Casper von Knobelsdorff.
niedziela, 28 sierpnia 2016
Cmentarz na Sokolej Górze. Łagów Lubuski
Łagów Lubuski po raz trzeci na blogu. Jezioro Łagowskie i Trześniowskie oraz zamek Joannitów to miejsca, których nie da się tutaj nie zauważyć i nie da się ich ominąć. Tymczasem to, co interesowało nas najbardziej - stary cmentarz ewangelicki - jest ukryte i opuszczone. Podczas naszej wizyty nie było tu żywej duszy.
Cmentarz znajduje się na szczycie gęsto zalesionej Sokolej Góry. Nie widać go ani od strony miejscowości, ani z zamkowej wieży, ani ze ścieżki spacerowej wytyczonej wzdłuż brzegów Jeziora Trześniowskiego.
Przy wejściu na cmentarz znajduje się głaz z napisem w języku polskim i niemieckim: "Pokój zmarłym, pokój żywym. 22.05.2012". Miał to być pewnie znak pamięci o niemieckich mieszkańcach przedwojennego Łagowa. Niestety na ustawieniu kamienia się chyba skończyło, bo stan cmentarza jest fatalny.
środa, 24 sierpnia 2016
Rycerz w Płomieniach. Zamek Joannitów w Łagowie Lubuskim
Najbardziej charakterystyczna budowla Łagowa Lubuskiego znajduje się na przesmyku między Jeziorem Trześniowskim i Łagowskim. To zamek Joannitów, którego dzieje sięgają 1350 roku. Dziś niestety mieści się w nim hotel - niestety, bo z tego powodu komnaty nie są dostępne do zwiedzania. Można natomiast wejść na wieżę i zobaczyć oba jeziora z lotu ptaka.
Na ziemiach polskich joannici znaleźli się w XII wieku. Gdy w 1350 roku rozpoczęli budowę zamku w Łagowie, miejscowość znajdowała się na terenie niemieckiej Brandenburgii. Ich zadaniem było m.in. konwojowanie kupców pruskich podróżujących między Marchią Brandenburską i Wielkopolską. Do dziś po dwóch stronach zamku zachowały się dwie bramy obronne - Brama Marchijska i Brama Polska.W XIX wieku zakon działający na terenie Prus został skasowany, a jego dobra - w tym łagowska warownia - zostały przejęte przez państwo.
Pomimo decyzji zgromadzenia Andreas i tak został skazany na wieczne potępienie. W 1571 roku komtura zamordowano. Jego duch - znany jako Rycerz w Płomieniach albo Płomienny Rycerz - błąka się do dziś po zamkowych komnatach. Ukazuje się jednak tylko wiosną i latem, zazwyczaj podczas burzy, w dodatku tylko mężczyznom.
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Jezioro Łagowskie i Trześniowskie. Łagów Lubuski
Z jednej strony Jezioro Łagowskie, z drugiej Trześniowskie, a pomiędzy nimi niewielki, ale piękny Łagów Lubuski (gmina Łagów, powiat świebodziński). To miejsce potrafi zauroczyć!
Oba jeziora leżą na terenie Łagowskiego Parku Narodowego, oba są też polodowcowymi jeziorami rynnowymi. Oznacza to, że powstały w miejscu rynny polodowcowej i stąd ich kształt - wąskie, ale długie. Jezioro Trześniowskie (znane też pod nazwą Ciecz) jest jednym z najgłębszych jezior w Polsce: głębokość sięga prawie 60 metrów.
Zachwycające krajobrazy w połączeniu z ciszą i spokojem, a do tego niezwykle czysta, wręcz krystaliczna woda - warto tu przyjechać! Jeziora jeziorami, ale będąc w Łagowie trzeba jeszcze zahaczyć o zamek Joannitów i ukryty w lesie cmentarz ewangelicki. Ale o tym następnym razem...
czwartek, 18 sierpnia 2016
V3 - cudowna broń Hitlera. Poligon doświadczalny w Zalesiu
Eksperymentalna broń V3 miała posłużyć III Rzeszy do zbombardowania Londynu z francuskiego wybrzeża. Jeden z poligonów doświadczalnych "cudownej broni" - wunderwaffe - mieścił się w niewielkim Zalesiu na Pomorzu Zachodnim (gm. Międzyzdroje, pow. kamieński). Eksperymenty nad unikatową bronią prowadzono tu od marca 1943 do lutego 1945.
V3 to działo wielokomorowe kalibru 150 mm wystrzeliwujące pociski, którym przyspieszenie nadawały eksplozje zachodzące w komorach na ładunek prochowy. Ładunki były rozmieszczone w ramionach działa rozmieszczonych co 3 metry wzdłuż lufy - ze względu na jej kształt badania nad prototypową bronią otrzymały kryptonim "Stonoga". W czterdziestu komorach mieściło się 200 kg prochu. Zasięg pocisków wynosił ok. 130 km - te, które testowano w Zalesiu, wystrzeliwano do Bałtyku, w kierunku Kołobrzegu. Pociski miały długość 3 metrów, ważyły 140 kg, a prędkość, jaką osiągały, to 1500 metrów na sekundę, co oznacza... prędkość ponaddźwiękową! Pocisków V3 nie dało się zestrzelić ani wykryć za pomocą ówczesnych systemów radarowych. Do obsługi jednego działa V3 potrzebnych było 150 żołnierzy.
Pierwszą wyrzutnię - stanowisko ogniowe o konstrukcji stalowo-drewnianej - Niemcy zdemontowali w 1944 r. i przewieźli w Ardeny, skąd oddali ponad 150 strzałów w kierunku węzła kolejowego pod Luksemburgiem - to jedyne udokumentowane zastosowanie bojowe wielokomorowego działa V3 podczas II wojny światowej.
Pozostałe dwie wyrzutnie były wsparte na żelbetowych podporach dla lufy działa - elementy tych konstrukcji zachowały się do dziś (w najlepszym stanie jest stanowisko drugie).
Po przeprowadzonych próbach stwierdzono, że działa są gotowe do użycia - tak się jednak nie stało, w lutym 1945 do Zalesia wkroczyli Rosjanie i zajęli poligon. Zaraz potem wojna się skończyła. Rosjanie jednak nadal testowali V3, tak samo jak Amerykanie. Jedni i drudzy zarzucili prace nad bronią, uznając jej użycie za nieopłacalne.
To jednak nie koniec historii działa wielokomorowego. W 1990 roku podobną konstrukcją dysponował Saddam Husajn. Z odnalezionej przez Amerykanów dokumentacji wynika, że konstruktorzy Saddama posługiwali się niemieckimi planami z 1944 roku. Działa ustawione pod Bagdadem miały służyć do ostrzeliwania Tel Awiwu. Akcja pod kryptonimem "Baby Babilon" nie powiodła się - broń zbombardowali Amerykanie.
Zalesie czeka na kolejne odkrycia. Co prawda jest tu maleńkie muzeum V3 urządzone w dawnym schronie amunicyjnym, ale pod wzgórzem prawdopodobnie są jeszcze bunkry - koszary niemieckiej załogi, która liczyła ponad 500 żołnierzy. Poligon znajduje się jednak na terenie Wolińskiego Parku Narodowego, a więc jakiekolwiek prace zmierzające do odsłonienia domniemanych podziemnych koszar są na razie niemożliwe.
piątek, 12 sierpnia 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)